• Wpisów:26
  • Średnio co: 31 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 07:57
  • Licznik odwiedzin:2 168 / 855 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie mogę dłużej znieść tego pingera! Nawet nie wiem czy widzicie moje wpisu, bo u mnie te nowe znikają. Pokazuje się mi również stary wygląd bloga. Mam już tego dość! Teraz mam konto na bloggerze i tam raczej zostanę, nwm czy jeszcze tu wrócę by dokończyć opowiadanie. Niestety gdyby nie to wszystko co się tutaj dziej, może bym dalej pisała to opowiadanie a może nawet i jeszcze jedno. Ni ale nic na to nie poradzę. Bardzo was przepraszam. No i mam nadzieję, że ktoś wchodzi by przeczytać opowiadanie na bloggerze
No to PaPa
  • awatar sogni l'ascensore.: u mnie jest to samo, więc easy. mam nadzieję, że wróci to prędzej czy później do normalności, inaczej również zawieszę go.
  • awatar RainbowxD: Szkoda, że zawieszasz bloga, ale trochę Cię rozumiem. Mnie też to denerwuje. Obyś jednak tu wróciła :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Biorę udział w konkursieBiorę udział w konkursie http://miamiamia.pinger.pl/m/24469031 mam nadzieję, że ktoś na mnie zagłosuje Byłoby miło MAM NUMER 1 i szerze mam nadzieję, że miejsce też będzie 1 Kolaż widzieliście w wcześniejszym wpisie więc go rozpoznacie Mam nadzieję, że się wam podoba
JESZCZE RAZ BARDZO PROSZĘ O GŁOSY!
I BARDZO DZIĘKUJĘ
 

 
Szybko się przebieram z moich eleganckich ciuchów które miałam na rozpoczęciu i biegnę do klubu w którym Fabian pracuje. Muszę z nim wszystko wyjaśnić. Tak nie może dłużej być?! I dlaczego on taki się stał? Gdy wychodzę zimne powietrze jest wyczuwalne. Lato już się skończyło i przyszła wiosna, nie zmienię tego. Muszę zacząć się cieplej ubierać, albo zamarznę. Gdy biegnę widzę mnóstwo stoisk z kwiatami a wszędzie są czerwone róże, Te same jak w moim śnie. Czyżby ten sen był jakąś zapowiedzią a tym kolcem Fabian..? To nie może być prawda, po prostu za dużo filmów się naoglądałam. Gdy dobiegam od razu zauważam Fabiego. Jest już przebrany i zaczyna swoją zmianę.
-Coś ty zrobił Michałowi?!
-Co, Rreila co tu robisz?
-Oh zamknij się! Co się z tobą do cholery stało przez te dwa dni?!- Pomału w mojej głowy wszystko zaczyna świtać. Jednak czy to może być prawdą..?
-Wiesz co lepiej idź stąd i tak już o wszystkim wiesz więc...
-No właśnie nie o wszystkim i chcę byś mi to wytłumacz!
- Lepiej porozmawiaj ze swoją babcią.- Co Roza ma z tym wszystkim wspólnego?! I dlaczego on jest taki niemiły w stosunku do mnie? Nie dawno mówił mi, że mnie kocha. Boże! Wychodzę i dzwonię do Sebastiana, jeżeli on nie będzie wiedział to jadę do babci. Chrzanić szkołę, muszę wiedzieć o co tu do cholery chodzi.
-Halo?
-To ja Reila, musimy pogadać.
- No ok a kiedy?
-Teraz bądź za dziesięć minut w parku który jest naprzeciwko akademika.- Od razu się rozłączam i w szybkim tempie dochodzę do miejsca w którym mamy się spotkać. Wiem, że on mi nic nie zrobił, ale też w jakiś sposób jest w to zamieszani.
-No to o czym chcesz pogadać?
-Musisz mi wszystko, ale dosłownie wszystko opowiedzieć.- Siadamy na ławce. Chłopak głęboko wzdycha a w jego wzroku widać współczucie.
-To będzie dla ciebie trudne, ale proszę nie przerywaj mi.- Kiwam tylko głową i czekam aż chłopak zacznie swoją opowieść.- No więc Twoja babcia Rozalia zadzwoniła jakiś czas temu do Sabiny. Zna ją bo to jest wnuczka jej starej dobrej przyjaciółki. Wiem,że ją poprosiła o to by sprawiła, że wrócisz do domu. Rozalia tłumaczyła się tym, że to miejsce nie jest odpowiednie dla ciebie, że zaczniesz chodzić na imprezy, pic i palić. Wtedy Sabina zaproponowała by jakiś chłopak rozkochał cię w sobie a potem boleśnie zostawił. Bo wtedy wróciłabyś do babci i zaczęła studiować bliżej domu. Dziewczyna zaciągnęła w to wszystko Fabiana, szkolnego podrywacza. Ma na swoim kącie dużo takich dziewczyn, tylko one przeważnie są łatwe i już w pierwszy dzień dają się zaliczyć. Więc Fabian potraktował cię jako wyzwanie. Jednak ty mu się nie dałaś a to bardzo dobrze o tobie świadczy. Michał o niczym nie wiedział, a kiedy Sabina powiedziała mu o wszystkim zerwał z nią i chciał pobić Fabiana. Niestety on był lepszy i skończyło się na tym, że Michał wylądował w szpitalu.- To zbyt wiele... I jeszcze dlaczego on mi nie powiedział wcześniej! Może nie wiedział, albo mu grozili? Nie wiem, nie mogę myślę. I moja babcia, jedyna osoba jaką mam! Dlaczego mi to zrobiła...? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?! Rozo dlaczego...? Zaczynam płakać... To nie może tak być, nie mam już siły. Ufałam mu, babci i Sabinie a oni wszyscy są przeciwko mnie. Przytulam się do Sebastiana a on gładzi ręką moje plecy.
-Przykro mi, dowiedziałem się nie dawno i nie potrafiłem ci o tym powiedzieć...- Widać, że on tego żałuje. Jednak ja nie wrócę do babci, nie po czymś takim. Teraz nie będę jej potrafiła spojrzeć w oczy, wybaczyć jej. To zbyt wiele. Oni naprawdę przekroczyli wszystkie możliwe granice. Gdybym się nie dowiedziała to do czego by doszło? Do czego byliby zdolni? Sebastian zaprowadza mnie do pokoju. Postanawiam stąd jak najszybciej się wyprowadzić. Nie zmienię studiów, bo zbyt długo na nie pracowałam. Po prostu zamieszkam gdzieś indziej, ale nie mam pieniędzy, Tata! Chciał się ze mną spotkać. Może on mi jakoś pomoże, to i tak moja ostatnia nadzieja. Dzwonię do niego i umawiamy się na następny dzień. To będzie moja ostatnia noc tutaj.

_____________PIOSENKA DO WPISU_____


________________________________________
 

 
Dziś oficjalnie rozpoczął się rok ciężkiej nauki. Fabian jak na razie się ze mną nie kontaktował a Sabina z Michałem cały wolny czas spędzają razem. W tej chili jedynie Sebastian jest przy mnie i mnie wspiera. Jest moim drogim i najlepszym przyjacielem. Jednak jest coś... Dziwnie się przy nim czuję, to jest taki łaskotanie w brzuchu. Trudno to opisać.
-Co się tak zamyśliłaś?
-A..yy tak myślałam o... szkole.- Nie mogę mu powiedzieć prawdy. Jeszcze te komplikacje w sprawie z Fabianem. Wyznaje mi swoje uczucia i znika na dwa dni i jak my mamy z tym wszystkim sobie poradzić. Bez rozmowy nic nie poradzimy na nasze problemy. Jednak ja naprawdę nic do niego nie czuję, traktuję go jako przyjaciela i mam nadzieję, że on też zacznie mnie tak traktować. To wszystko sprawia, że mam mętlik w głowie.
-Spotkamy się jutro po zajęciach?
-Ok, może w tej kafejce?- Wskazuję na moje ulubione miejsce z najlepszym jedzeniem w całym mieście.
-Dobrze, to o piętnastej pasuje ci?
-Pasuje.- Uśmiecham się. Jutro są pierwsze zajęcie a ja na pewni nie będę sie mogła skupić, dobrze, że już wracamy do domu. Nie mam siły na nic...
-Coś ostatnio małomówna jesteś?
-Co? aaa... em cóż..
-Reila!- Słyszę jak ktoś woła za nami. To z pewnością Fabian. Odwracam się i widzę jego zaczerwienione oczy.
-To teraz wolisz spędzać czas z nim?!
-Ale o czym ty mówisz? Nie odzywałeś się do mnie przez dwa dni.
-Musiałem to wszystko przemyśleć i chciałem dać tobie czas na przemyślenia.
-To ja już sobie pójdę. Zadzwoń do mnie wieczorem dobrze?- Sebastian się uśmiecha i kładzie rękę na moim ramieniu. Potem odchodzi a ja czuję gdzieś głęboko w sercu, że chcę by został.
-Czy ty naprawdę nie rozumiesz co do ciebie czuję? Nie chcę cię widzieć z obcymi chłopakami!
-Zaraz. On nie jest obcy, to mój przyjaciel i dobrze wiesz, że chcę byś ty też nim był.- Schylam głowę w dół. On dziś jest jakiś inny taki... agresywny i czuć od niego alkohol.
-Nie... ja nie... Przepraszam.- Mówi i odchodzi. Co to przed chwilą było?! Nic już z tego nie rozumiem. Wracam zszokowana do akademika a tam Sabina pod moimi drzwiami. Jest... wściekła?
-Co ty do cholery wyprawiasz?!
-Ale o co ci chodzi?
-Nie udawaj głupiej?
-Ale ja naprawdę...
-Oh zamknij się! Miałam cie za przyjaciółkę, ale jesteś zwykłą szmatą!- Co się do cholery z nimi wszystkimi stało?! To jakiś żart? jeżeli tak to bardzo kiepski. Dziewczyna podnosi rękę, ale po chwili ja opuszcza i ucieka do swojego pokoju. Wchodzę do mojego i dzwonię do Sebastiana. Może on będzie o wszystkim wiedział.
-Halo.
-No hej Reila.
-Mam pytanie, wiesz co się dzieje z Sabiną?
-Daj spokój wszyscy to wiedzą.
-Ale o co chodzi?- To zaczyna mnie coraz bardziej irytować.
-No bo wiesz... Michał zerwał z Sabiną a potem pobił się z Fabianem o ciebie. Michał wylądował w szpitalu z złamanym nosem, a Fabianowi nic nie jest jak widziałaś z resztą.
-Że co?!- Nie mogę w to wszystko uwierzyć! Co sie z Fabim dzieje do cholery?! Tak nie może dłużej być. Jeżeli się to nie zmieni, nie będę chciała by był nawet moim przyjacielem. I dlaczego bili się o mnie? Michał chyba nie zerwał z Sabiną bo... O nie! To nie może być! Boże ona mnie znienawidziła, ale to nie moja wina ja nic nie zrobiłam...

____________MUZYKA DO WPISU_______________________
_________________________________________________________

MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ ROZDZIAŁ PODOBA
 

 
Rozmawialiśmy kilka godzin, ale Sebastian musiał iść i zostawił mnie samą. Wzięłam czystą koszulę nocną w kolorze kremowym i świeżą bieliznę. Wzięłam długi orzeźwiający prysznic. Moje włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone a ciało posmarowałam balsamem który bardzo pięknie pachnie. Wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku słuchając piosenki Halestorm - Here's To Us

____________PIOSENKA DO WPISU_________
_________________________________________

Po chwili rozniosło się głośne pukania, domyśliłam się kto jest za drzwiami, ale i tak poszłam je otworzyć. Niech widzi w jakim jestem stanie, co mi zrobił tym wszystkim. Ja myślałam,że naprawdę mnie lubi i będziemy przyjaciółmi. Potem ten pocałunek i telefon, wszystkie się spieprzyło.
-Nie chcę cię widzieć, idź stąd.- Próbowałam zamknąć drzwi, ale on je złapał i wszedł do środka. Nawet nie mam siły by go powstrzymać.
-Proszę wysłuchaj mnie.- W jego głosie było słychać desperację, ale i tak mu nie wieże. Znam go tydzień a on w jednej chwili mnie złamał.
-Nie.- Powiedziałam zdecydowanie.
-Proszę pięć minut. O nic więcej nie proszę, ale błagam o te krótkie pięć minut.- Wzdycham i kiwam głową. Niech ma i tak to nic nie zmieni. Mam dość tego...
-Bo widzisz moje czucie do ciebie one są prawdziwe, ja nic nie udawałem. Twoja babcia ona się martwiła o ciebie i pytała czy jesteśmy parą to jej powiedziałem, że... że tak.- Uklękną przede mną i oplótł swoimi dłońmi moje.
-Więc dlaczego od razu mi tego nie powiedziałeś?
-Wtedy byłem w szoku, myślałem, że mnie znienawidziłaś.
-I skąd pomysł, że jesteśmy parą?- Owszem pocałowaliśmy się, ale o związku nie było mowy.
-Bo ja... Mi naprawdę zależy na tobie Reila. Kiedy cie pierwszy raz zobaczyłem w tej łazience taką niewinną i przestraszoną ja... nie wiem.- Z moich oczu popłynęła jedna maleńka łza. Nie chcę płakać.
-Ale ja chcę byś był moim przyjacielem.- Popatrzył na mnie z szeroko otwartymi oczami, a potem posmutniał.
-Nie chcesz mnie..?
-To nie tak.
- Ja kocham cię i chcę być przy tobie, nawet jeżeli ty mnie nie chcesz. Ja nie... nie potrafię wytrzymać dnia bez twojego uśmiechu, tego w jaki sposób nucisz różne melodie kiedy razem jedziemy w samochodzie, jak gramy razem w The Sims.- Teraz to całkowicie zaczynam płakać. To są najpiękniejsze słowa jakie usłyszałam. Zabieram moje dłonie którymi oplatam chłopaka i przytulam najmocniej jak potrafię.
-Czy jest choć mała szansa żebyśmy byli razem?- Jego głos jest zachrypnięty i wygląda jakby sam zaraz miał się rozpłakać.
-Nie wiem.- Na tym końcu się nasz rozmowa. Potem chłopak wychodzi i obiecuje, że zadzwoni jutro. To był najtrudniejszy dzień w moim życiu. Nie najgorszy po prostu trudny, ale cieszę się, że udało nam się wszystko wyjaśnić.
 

 
Hej! W końcu napisałam pierwszy rozdział nowego opowiadania na nowym blogu Jest na pewno dłuższe niż te tutaj, ale zawsze chciałam takie napisać
Akcja również dzieje się na studiach w tej samej miejscowości, ale z innymi ludźmi z innymi przypadkami. Będzie tam poruszanych więcej problemów nastolatków oraz o wielkiej przyjaźni i o miłości Mam nadziej, że uda mi się przyciągnąć nim waszą uwagę bo bardzo się staram. Dopiero się uczę pisać
Łapcie link http://czekoladowynarkotyk.blogspot.com/

I przy okazji... Jak się wam podoba wygląd mojego bloga? Pomógł mi w nim mój znajomy z bloga miamiamia.pinger.pl
Dzięki Miko
No oczywiście mui być niebieski hehehe
Wiecie co oznacza niebieska róża?
Niebieska róż- Podobno reprezentuje nadzieje, marzenia i możliwości, metafizyczne dążenie do nieskończoności i rzeczy nieosiągalnych.
Widzicie, dlatego wybrałam nie niebieską Bardzo mi się podoba jej znaczenie. Bardziej podoba mi się czerwień i czerwone róże, ale tym znaczeniem przekonała mnie do siebie na bloggerze też żądzą niebieskie róże
A na zdjęciu profilowym mam Emme Lee z evanescence, prawda, że jest piękna? Miałam problem z wyborem zdjęcia bo wszystkie są genialne
Później dodam kolejny rozdział opowiadania bo narazie wyczerpałam wenę na nowe
 

 
Za nim zacznę pisać kolejny rozdział chciałabym was zaprosić na mój drugi blog https://czekoladowynarkotyk.blogspot.com Podałam już bohaterów i może jeszcze dziś napiszę 1 rozdział Mam nadzieję, że ktoś wpadnie.
____________________________________________

Nie wiem na wet kiedy przeniosłam się na łóżko i usnęłam w moich ubraniach. To jest takie trudne bo będę musiała mu o wszystkim powiedzieć, o tym co czuję. Czuję się jak zombi... Biorę białą koszulkę i jasne dżinsy i idę do łazienki. Biorę szybki prysznic i ubieram się. Włosy układam w mały kok. Zabieram moją torebkę do której wkładam telefon, klucze, słuchawki, chusteczki i inne pierdoły. Jest już po jedenastej więc chłopak na pewno już wstał. Chcę mieć to już za sobą. Mam tylko nadzieję, że mi to wybaczy, ale wolę go jako przyjaciela. Gdy jestem już w pobliżu bloku w którym Fabi mieszka zauważam go. Rozmawia przez telefon więc jeszcze nie podchodzę, nie chcę mu przeszkadzać w rozmowie.
-Tak, wiem... Robię co w mojej mocy.... Pocałowałem ją... Nie, nie wiem kiedy się spotkamy.- Chłopak jest zdenerwowany. Czy on mówi o mnie...? Nie to nie możliwe? I w ogóle po co miałby komuś o tym mówić.
-Roza! Halo! Ha... cholera!- Co?! Rozmawiał z moją babcią?! Ale dlaczego? Po co? Co to ma w ogóle znaczyć? Ja... ja nie rozumiem.
-Fabian!
-Reila?- Chłopak posmutniał a jego oczach widać żal. Zastanawiam się czy to jest prawdziwe spojrzenie a nie tania gra dobrego aktora.
-Co... co to miało być?
-Spokojnie, ja ci wszystko wyjaśnię.
-To wyjaśnij!- Zaczynam się porządnie wkurzać.
-Nie mogę teraz. Przepraszam ja, nie... Obiecałem jej.
-Ukartowaliście wszystko! Jak mogłeś?!- Zaczynam płakać i uciekam.
-Reila! Reila proszę zaczekaj!- Nie mogę... nie potrafię, nie rozumiem. To za dużo. On ukartował to z moją własną babcią. Ale jaki to ma sens...? Co im przyszło z tego? On mógł chcieć mnie upokorzyć, ale ona?! Cholera! Może chciała żebym wróciła do domu? Albo żebym zrezygnowała z collage'u? Nie mam pojęcia a teraz w dodatku nie wiem gdzie jestem. W jakimś parku, ale nie znam tego miejsca. Nie ma tu za wiele ludzi.
-Reila? To ty?- Podnoszę głowę i widzę wysokiego mężczyznę z lekkim zarostem i odrobiną siwych włosów.
-Tak, o co chodzi?
-Nie poznajesz mnie?- Teraz przypominam sobie jego twarz z zdjęcia.
-Tata..?- Mężczyzna się uśmiecha i przytula mnie, ale nie potrafię oddać uścisku. On nas porzucił?! A teraz jakby nigdy nic przychodzi i mnie przytula?!
-Zostaw mnie.- Mówię spokojnie, ale zdecydowanie. Nie chcę go znać...
-Ale.. Proszę daj mi wyjaśnić,
-Nie, przynajmniej nie dzisiaj. Za dużo już tego.- Nie mam ochoty się z nim spotkać, ale chcę by mi wyjaśnił dlaczego nas zostawił i nie chce mieć ze mną kontaktu.
-Dam ci mój numer. Zadzwoń, dobrze?
-Ok. Wiesz może gdzie jesteśmy i jak trafić do akademika?
-Tak pójdziesz tą drogą cały czas prosto a przy asfaltowej skręcisz w prawo i przejdziesz obok dużej restauracji. Będziesz wiedziała która to bo jest jedyna w okolicy i tam skręcisz w prawo i dojdziesz to jakieś dziesięć minut drogi.- Tłumaczy po woli.
-Dlaczego płakałaś?
-To nie twoja sprawa. Idę cześć.- Rzucam szybko i idę. Staram się dojść jak najszybciej by nikogo nie spotkać. Niestety moje szczęście dziś mnie opuściło.
-Reila! Zaczekaj!- Nie, tylko nie to. Tylko nie Sebastian. Udaję, że go nie słyszę i idę trochę szybciej.
-Eh dogoniłem cię,
-Oh.. Cześć.
-Nie słyszałaś jak wołałem.
-Nie, zamyśliłam się.- Odwzajemniam jego uśmiech.
-Ty płakałaś?- Zatrzymuje mnie i łapie za ramiona wpatrując się w moje oczy.
-To nic.
-Jak to nic? Dlaczego? Ktoś ci coś zrobił?
-Nie, nie. Po prostu tęsknię za babcią i martwię się o nią.- Staram się wytłumaczyć. Nie chcę mu mówić prawdy. Zna się z Fabianem a nie chcę by się kłócili. Nie zamierzam mieszać w czyimś życiu tak jak on i Roza namieszali w moim.
-Ta jasne... Chodź odprowadzę cię a ty mi wszystko opowiesz.- On jest bardzo miły, ale nie chcę... Mało z nim rozmawiałam ostatnimi czas, ale nie miałam czasu. Chciałabym mu powiedzieć żeby sobie poszedł bo chcę być sama. Jednak czuję, że rozmowa jest mi potrzebna a on chce mnie wysłuchać. Wchodzimy do mojego pokoju a chłopak od razu siada na łóżku które miało należeć do dziewczyny która zrezygnowała z uczelni. Ja siadam obok niego i go przytulam, automatycznie zaczynam szlochać. Jego ręka gładzi moje plecy a druga głowę. Czuję się jak taka mała dziewczynka, ale to miłe uczucie którego już tak dawno nie doświadczyłam.
-Szzz... Spokojnie.- Szkoda, że Fabian nie jest taki. Miły i czuły, opiekuńczy nie ma tych wszystkich dobrych cech.
-Dziękuję, że tu jesteś.- Powoli się uspokajam.
____________________________________
Wybaczcie, że takie krótkie, ale mam mało weny
 

 
Dziś zaczynam na bloggerze. Podobno jest to super strona na blogi itd. Będę tam pisała opowiadania, ale to tutaj oczywiście też Mam nadzieję, że jak najwięcej osób tam zajrzy Dopiero dodałam wpis powitalny, ale od jutra zacznę z opowiadaniem
ZAPRASZAM WSZYSTKICH https://www.blogger.com/template-editor.g?blogID=1609203506647227145&;templateName=awesomeinc.css;dark
MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA TAK JAK OPOWIADANIE NA NIM
  • awatar Zakira Luna: Zajrzę...też kiedyś miałam na bloggerze, ale teraz ostatecznie przekonałam się do pinga :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziś jest lekko chłodniej niż zawsze, ale nie przeszkadza nam to w kąpieli. Ścigamy się pływając, ale kolejny raz nie wygrałam, ale za wszelką cenę chcę. Niestety jest za wolna a chłopak jest bardzo silny i wyćwiczony.
-Następnym razem może się uda.- Fabian zaczyna się głośno śmiać a ja obracam się tyłem i krzyżuję moje ręce. Jednak po chwili sama nie wytrzymuję i zaczynam chichotać. Zamykam oczy i zasłaniam usta ręką jak to robię w zwyczaju, to już jest taki mój odruch. Po chwili czuję jak chłopak zabiera moją dłoń i przysuwa swoją głowę bliżej mojej. Moje serce mocno bije, tak jakby miało wyskoczyć z mojej piersi. Robię się czerwona jak burak i mam ochotę uciec, ale stoję. Czuję już jego miętowy oddech a po chwili delikatne muśnięcie jego ust o moje. Czy to właśnie jest mój pierwszy pocałunek? To na prawdę się dzieje... Jestem w szoku i stoimy w tej pozie chwilę. W końcu oddaję pocałunek i czuję ja język Fabiego wsuwa się do moich ust, pogłębiając nasz pocałunek. Oplatam rękami jego szyję a chłopak daje rękę na moje biodro. W końcu odrywamy się od siebie by nabrać tchu. Obydwoje się rumienimy i nic nie mówimy, po prostu stoimy blisko siebie i opieramy nasze czoła patrząc sobie w oczy. Widzę delikatny uśmiech na ustach chłopaka i sama też zaczynam się uśmiechać. Próbuję uspokoić moje serce, robi mi się coraz bardziej gorąco. W końcu odsuwamy się od siebie i łapiemy za ręce nie spuszczając wzroku.
-Reilo... Bo ja... ja chciałbym żebyś była ze mną, na zawsze.- Mam ochotę się rozpłakać, Te słowa uderzyły prosto w moje serce i mam ochotę go jeszcze raz pocałować.
-Zostanę.- Tylko to zdołam powiedzieć. Resztę dnia spędzamy razem w milczeniu tylko czasami się przytulamy i patrzymy w niebo siedząc na kocu. O dwudziestej drugiej Fabi odwozi mnie do domu. Żegnam się z nim pocałunkiem w policzek. Gdy wchodzę do pokoju dociera do mnie co właśnie się stało. Opieram się o drzwi i zsuwam się na dół. Zakrywam oczy dłońmi i jeszcze raz wszystko jeszcze raz próbuję przemyśleć. Znam go tydzień, poznał moją babcię, nie wiem o nic prawie nic, traktuję albo traktowałam go jak przyjaciela i pocałowałam go. Jednak ja... ja go chyba nie kocham nie wiem. Zaczynam płakać. Tym jednym wydarzeniem zniszczyłam wszystko co nas łączyło, a mianowicie przyjaźń i jakąś dziwną więź między nami która sprawiała, że czułam jakbym go znała zawsze i świetnie się rozumieliśmy nawet bez słów. On mnie znienawidzi... Co ja najlepszego zrobiłam...! Łzy płyną z moich oczu...
________________PIOSENKA DO WPISU_______________

_______warto posłuchać______________________________
 

 
Budzę się i przecieram oczy. Wyciągam z szafki czarne spodenki z wysokim stanem i białą bluzkę. Na stopy ubieram białe vans'y. Gdy podchodzę do drzwi słyszę, że ktoś rozmawia. To Fabian i Roza, nie wiem dlaczego to robię, ale przykładam ucho do drzwi i podsłuchuję.
-Tylko prozę pamiętaj o swojej obietnicy.
-Niech się pani nie martwi, zrobię co w mojej mocy.- Zdezorientowana wychodzę z pokoju i wymuszam na sobie uśmiech.
-Cześć!- Witam się, gdy wchodzę do pomieszczenia Fabi siedzi na kanapie a mam jest w kuchni.
-Hej, wyspałaś się?
-Oj tak, tęskniłam za moim łóżkiem.- Rozciągam się a chłopak chichocze. Nie zamierzam się wypytywać o co chodzi. Oczywiście jestem bardzo ciekawa, ale nie chcę być wścibska. Siadam do stołu a po chwili dołącza do mnie chłopak. Roza przynosi talerz z masą kanapek i sok jabłkowy. Będę tęsknić za tym jedzeniem, to całkowicie co innego niż szkolne czy barowe żarcie. Przy stole dużo rozmawiamy i śmiejemy się. Jak się dowiedziałam Fabian planuje zabłysnąć w dziedzinie sportu lub jako nauczyciel od wychowania fizycznego. Babcia natomiast zatrudniła ogrodnika który ma zrobić z jej ogrodu cudo. Opowiedzieliśmy sobie kilka dowcipów i śmiesznych historyjek. Babcia chciała mieć jeszcze na koniec nasze wspólne zdjęcie. Stanęliśmy blisko siebie a ja wyciągnęłam dłoń z aparatem jak najdalej i zrobiłem kilka zdjęć. Niektóre wyszły bardzo zabawnie. Babcia obiecała nam je wysłać. Potem ja z Harrym poszliśmy zabrać swoje rzeczy. Ja zabrałam kilka książek i mój szkicownik bo czasem lubię sobie porysować, wzięłam również moje zdjęcie z szafki na którym jestem ja, babcia, mama i tata. To jedyne zdjęcie na którym jesteśmy wszyscy razem i z jakiegoś powodu po części nienawidzę tego zdjęcia i po części je kocham. Wychodzimy na przystanek autobusowy gdzie nagrywamy sobie kolejne filmiki i robimy śmieszne zdjęcia telefonem. W te dwa dni narobiłam sobie więcej zdjęć niż przez ostatnie kilka miesięcy. A autobusie przeglądamy wszystko i śmiejemy się. Jedna staruszka musiała nas upomnieć, że zachowujemy się za głośno na co natychmiast zamilkliśmy, ale tylko na moment.
-Szkoda, że tak szybko wracamy.- Mówię szczerze. Wzdycham i wyglądam przez okno.
-Tak, ale zawsze możemy jeszcze gdzieś pojechać. Nie koniecznie do twojej babci, ale mogę cię zabrać nad jezioro, popływać...- Chłopak wymawia po kolii. Wzdrygam się na myśl o pływaniu. Ostatnio chłopak dał mi swoją koszulkę która pachniała oszałamiająco.... Co? Nie, nie stop tamtego nie było! Moja podświadomość upomina moje myśli.
-Coś się stało?- Chłopak wytrąca mnie z moich myśli.
-Nie nic. Może zagramy w The Sims 3? Drogi mamy jeszcze jakieś czterdzieści minut.- Chłopak się uśmiecha i wyciąga laptopa. Poprawiamy wygląd domku w grze a ja ozdabiam ogród. Nasze simy zorganizowały imprezę o której zapomnieliśmy i okazała się kompletną klapą. Śmiejemy się z naszej pamięci i o tym co jeszcze wyprawiamy w tej grze. Droga o wiele szybciej nam minęła przy tej grze. Gdy dojeżdżamy Fabian koniecznie chce mnie odprowadzić więc się zgadzam.
-Może wejdziesz na chwilkę?
-Nie muszę iść się odświeżyć i rozpakować. Może spotkamy się wieczorem i pojechalibyśmy nad rzekę?- Biorę to za dobry pomysł, tym razem przynajmniej wzięłabym coś do pływania. Zgadzam się i rozstajemy się lekko przytulając jak na przyjaciół przystało. Gdy już zamierzam wejść do mojego pokoju ktoś wylatuje z pokoju krzycząc.
-Aaa! W końcu wróciłaś! Rany to tylko dwa dni a tak się stęskniłam!- Sabina jest wyjątkowo uczuciową dziewczyną... Tak wskoczyła na mnie, że o mało co się nie przewróciłam a teraz mnie przytula, wydaje mi się to całkiem zabawne i miłe z jej strony. Opowiadam jej o wszystkim co robiliśmy przez te dni i ona mi również mówi co się działo u niej. Rozstajemy się o siedemnastej. Gdy ostatni raz mnie przytula słyszę jak na mój telefon przychodzi wiadomość. Opuszczam dziewczynę i idę ją przeczytać.
Fabian- Będę za godzinę
Od razy pobiegłam do szafy i wyciągnęłam moją czarną sukienkę z szerokimi ramiączkami, ale z delikatnego i przewiewnego materiału. Pod spód ubieram niebieskie szorty i czarną koszulkę w których zamierzam pływać. Wcześniej biorę prysznic i zdążam idealnie na czas. Gdy wychodzę z łazienki ktoś puka do drzwi, to z pewnością Fabian.
-I jak gotowa?
-Jeszcze tylko wezmę ręcznik i koc żebyśmy mieli na czym siedzieć.
-Dobry pomysł.- Chłopak się szeroko uśmiecha. Bierze ode mnie rzeczy niczym dżentelmen i zanosi do samochodu. Oby dzisiejszy dzień był tak samo udany jak kilka poprzednich.
-Dziś pojedziemy w inne miejsce.- Ciekawi mnie jakie, ale chcę mieć niespodziankę. W końcu dojeżdżamy nad duże jezioro. Widok jest piękny, w wodzie odbija się blask zachodzącego słońca a woda delikatnie faluje. Szum wody, śpiew ptaków i szelest liści to co tutaj słychać. Żadnych samochodów i smrodu spalin, czysta woda i świeże powietrze a przede wszystkim zero ludzi. Dziwi mnie to bo miejsce jest przepiękne a nie ma praktycznie nikogo.
- Koc rozłożymy na brzegu.- Chłopak wyciąga nasze rzeczy i prowadzi do idealnego miejsca na siedzenie. Rozkłada koc i wyciąga małą butelkę wody truskawkowej oraz pudełko z kanapkami.
-Przygotowałem dla nas coś do jedzenia. Zawsze jestem głodny po pływaniu.- Chichoczę a Fabi ze mną. Bardzo spodobało mi się to zdrobnienie ,,Fabi" Ciekawe czy chłopakowi też by się spodobała...
-To idziemy pływać?- Uśmiecham się i kiwam głową. Chłopak zaczyna się rozbierać a ja korzystam z okazji, że na mnie nie patrzy i przyglądam się jego mięśniom i tatuażom. Ma na sobie luźne spodenki i opaskę na włosy. Teraz i ja zaczynam ściągać ze siebie moją sukienkę. Niestety mam mały problem z zamkiem bo się zaciął.
-Fabi pomożesz mi z zamkiem?
-Jasne.- Podchodzi i siłuje się z zamkiem. Dopiero teraz spostrzegłam, że powiedziałam do niego w zdrobnieniu.
-Podoba mi się.
-Hm..?
-To jak nazwałaś mnie ,,Fabi".- Rumienię się, ale na moje szczęście chłopak w końcu odsuwa ten cholerny zamek i idziemy do wody.
 

 
Warto pomagać więc w tej chwili możemy się jakoś wykazać tym, że chcemy pomóc. Jest osoba która potrzebuje od nas pomocy więc zróbmy to! Każda złotówka się liczy i nawet najmniejsza pomóc będzie przydatna.
Mateusz ma dopiero 27 lat a już życie zdążyło go ciężko doświadczyć. Był w gimnazjum, kiedy usłyszał diagnozę: nowotwór kości. Chorobę pokonał, ale stracił nogę. To go jednak nie złamało, cieszy się każdym dniem życia, stawia sobie wyzwania i dąży do realizacji marzeń. Łatwo nie jest.
Tu macie więcej informacji o Mateuszu http://www.twojejaslo.pl/ludzie-i-miejsca/item/87502-nog%C4%99-ma-jedn%C4%85-ale-po-ziemi-st%C4%85pa-twardo-na-dw%C3%B3ch#.VcV42P5wzOO

A tutaj możecie wpłacić pieniądze.
https://zrzutka.pl/zbiorka-na-zakup-samochodu-przystosowanego

Bardzo was proszę o pomoc! Liczę na was kochani
 

 
-Daleko jeszcze?- Fabian zaczyna jęczeć ze zmęczenia, bo musimy iść pod dużą górę. Jest dziś pełnia i jest o wiele jaśniej niż zwykle co mi się bardzo podoba. Dawno już tutaj nie byłam i prawie zapomniałam jak pięknie tu jest. Muszę nadrobić swoje zaległości co do wszystkiego i zacząć czerpać radość z życia to właśnie muszę zrobić. W końcu docieramy na szczyt i widać wielką wierzbą oraz jezioro w oddali jezioro w którym odbija się światło księżyca. Widok jest bardzo piękny i przez dłuższą chwilkę tak stoimy i rozglądamy się. Podchodzę do wierzby i rozchylam jej gałęzie które dookoła okrywają ją. Pod jej gałęziami jest ciemniej, ale chłodniej. Na pniu są wyryte inicjały moje i przyjaciółki. Podchodzę i przyglądam się każdemu fragmentowi liter oraz otoczenia. Widać również małe uniesienie zarośnięte trawą, to jest miejsce w którym zakopałyśmy nasze skarby z dzieciństwa.
-Miałaś rację to jest piękne miejsce.- Widzę na twarzy chłopaka uśmiech i lekkie rumieńce, jego usta są rozchylone a wzrok ląduje na drzewie.
-To jest moje ulubione miejsce z dzieciństwa. Zawsze przychodziłam tu z moją byłą przyjaciółką.
-Dlaczego byłą?
-Wyjechała i straciłyśmy kontakt.- Tłumaczę. Siadam na trawie i patrzę na falujące gałęzie wierzby pod którymi teraz jesteśmy. Wyglądają jak by tańczyły a muzykę zapewnia im wiatr. Zamykam oczy i wsłuchuję się w dźwięk który niby zwyczajny a naprawdę wspaniały. Czuję, że Fabi siada obok i kładzie swoją dłoń na mojej.
-Dziękuję, że mnie tu zabrałaś.- Posyłam mu uśmiech i oplatam swoimi palcami jego palce. Niestety nie możemy siedzieć długo bo do domu mamy niezły kawałek drogi a jest już późno. A ja w dodatku nie pomyślałam o tym gdzie Fabian będzie spał. Na pewno nie pozwolę mu na podłodze, na kanapie w salonie byłoby najlepiej. Idziemy do domu cały czas w ciszy czasami się uśmiechamy do siebie. Wchodzimy do domu przez okno najciszej jak to możliwe. Mówię chłopakowi gdzie jest łazienka i przygotowuję dla niego pościel. W czasie kiedy chłopak bierze prysznic ja szukam dla siebie piżamy, wyciągam moje niebieskie spodenki i czarną bluzeczkę na ramiączkach. Gdy się odwracam widzę chłopaka z mokrymi włosami w samych spodenkach. Znowu mnie przyłapuje jak się na niego gapię i uśmiecha się. Podchodzi do swojej torby i wyciąga białą bluzkę na szerokich ramiączkach, jestem tym trochę zawiedziona. Postanawiam już dłużej o tym nie myśleć i idę do łazienki. Biorę długi prysznic potem wiążę moje włosy w warkocz. Gdy wracam do pokoju chłopak siedzi na łóżku oparty o ścianę.
-Em... gdzie ja będę spał?
-Myślałam o kanapie w salonie...- Mówię nie pewnie, bo nie wiem czy chłopakowi spodoba się ten pomysł, ale on się uśmiecha i bierze pościel.
-Dzięki za dzisiaj, było na prawdę super i miałaś rację twoja babcia jest bardzo miłą osobą.- Uśmiecham się do niego w trakcie kiedy wychodzi z pokoju. Czuję, że wolałabym aby został... Kładę się na łóżku i jeszcze długo nie mogę zasnąć. Kiedy już mi się to udaje męczy mnie sen który śni mi się co noc od kilku dni.
 

 
KILKA DNI PÓŹNIEJ
Budzi mnie budzik, jest już szósta rano a o ósmej mam pociąg. Wstaję i biorę moją bladoróżową sukienkę oraz zakolanówki. W łazience starannie myje moje ciało a później nakładam makijaż. Dziś używam dodatkowo jasnoróżowych cieni. Na nogi nakładam czarne baleriny. Biorę również ze sobą czarną torebkę do której wkładam chusteczki, telefon, małe lusterko, puder i kilka innych kosmetyków, małą butelkę wody. Schodzę na duł i zauważam Fabiana. Ma na sobie dżinsowe, obcisłe spodnie, białe buty poza kostkę i czarną koszulkę. W ręce trzyma swój bagaż. Ja nie musiałam zabierać ze sobą ubrań bo wiele zostało u mojej babci natomiast on musiał zabrać ze sobą wiele rzeczy.
-Cześć.
-Hej, gotowa?- Wita się ze mną i od razu posyła ciepły uśmiech. Idziemy na pociąg bo uważamy, że tak będzie zabawniej niż podróż samochodem. Chłopak zabrał ze sobą swój laptop byśmy mogli w coś pograć, na przykład w the sims 3. Nadal nie mogę w to uwierzyć, że obydwoje kochamy tą grę. W końcu przyjeżdża nasz pociąg. Gdy wsiadamy wyraźnie czuć, że jest tu o wiele bardziej ciepło nić na zewnątrz. Siadamy i wypijamy pół butelki wody.
-Jaka jest twoja babcia?
-Jest miłą osobą, na pewno ją polubisz i ona ciebie. Bardzo lubi gości chociaż rzadko nas ktoś odwiedza.- Chłopak wyraźnie jest zaciekawiony i chyba się tym stresuje. Próbuję więc go jakoś uspokoić i roztrzepuję mu włosy ręką. Obydwoje zaczynamy się śmiać. W końcu odjeżdżamy, już nie mogę się doczekać kiedy w końcu dojedziemy. Dwa tygodnie bez mojej babci to zdecydowanie najdłuższa rozłąka jaką kiedykolwiek miałyśmy.
-Mam pomysł.
-Jaki?
-Nagrajmy filmik i wyślijmy Sabinie.- Uśmiechnęłam się co oznaczało zgodę. Chłopak wyciągną swoją komórkę. Nagranie trwa kilkadziesiąt sekund na którym mówimy gdzie jesteśmy itd.
-Może dałabyś mi swój numer? Byłoby nam łatwiej się kontaktować.
-Jasne.- Wymieniamy się numerami i wysyłamy do siebie różne wiadomości. Śmiejemy się całą drogę i nagrywamy jeszcze kilka filmików. Dostaliśmy również jeden od naszych przyjaciół. To dziwne, ale poczułam się jakbyśmy byli parą... Dobrze, że się tylko przyjaźnimy nie mam teraz czasu na tego typu sprawy. Gdy dojeżdżamy chłopak bierze nasze bagaże i idziemy na autobus który zawiezie nas prawie pod dom Rozy. Po prawie półgodzinnym czasie stoimy przed domem. Chłopak patrzy na dom z otwartą buzią.
-Podoba ci się?
-Tak, bardzo.- Posyłamy sobie ciepłe uśmiechy i podchodzimy do drzwi. Wystarczyło, że raz zapukałam a drzwi otworzyła mi Roza z szerokim uśmiechem.
-Reilo skarbie!- Podchodzi i mnie przytula tak mocno, że ledwo co utrzymuję oddech.
-Cześć babciu. To jest Fabian.
-Miło mi panią poznać.
-Mi również.- Przytula również chłopaka na co on wydaje się zakłopotany. Ona zawsze każdego przytula na pożegnanie czy przywitanie, moim zdaniem jest to bardzo urocze. Zapraszam nas do środka gdzie pachnie domowych obiadem i jest chłodniej niż na dworze. Zaprowadzam chłopaka do mojego cóż byłego pokoju gdzie zostawiamy bagaże. Fabian chwilkę się rozgląda i chwali wygląd pomieszczenia. Siadamy przy stole a babcia częstuje nas domowym obiadem. Dla mnie podaje sałatkę, jajko i ziemniaki a dla chłopaka kawałek kurczaki i również sałatkę z ziemniakami oraz kompot. Jedzenia smakuje wyśmienicie. Opowiadamy jeszcze raz wszystko co się działo przez ostatnie dwa tygodnie. Niektóre szczegóły musiałam pominąć. Wieczorem ja i Fabian idziemy do mojego pokoju i życzymy babci dobrej nocy.
Siadamy przed laptopem i gramy chwilkę w simsy.
-Chyba już usnęła.
-...I co związku z tym?
- Teraz ja ci pokarzę wyjątkowe miejsce.- Podchodzę do okna i wychodzę przez nie.
-No chodź, już nie raz to robiłam.
- Jak by co to ty mnie do tego zmusiłaś.- Śmiejemy się. Chłopak daje się namówić i idziemy do miejsce w którym często przebywałam wraz z moją dawną przyjaciółką. Zawsze byłyśmy tam tylko we dwie i nikomu o nim nie mówiłyśmy, ale czasy się zmieniły. Fabian jest teraz moim przyjacielem i chcę mu pokazać moją i jej skrytkę. Kiedyś nawet zakopałyśmy na pudełeczko z dwiema połówkami serca, rysunkami i listem dla znalazcy. Droga zajmuje nam prawie dwadzieścia minut...
 

 
Po mojej pobudce znów udaje mi się usnąć. Teraz mam już inny sen o kobiecie i jakimś dziecku które znajduje nad rzeką. Odprowadzam je do jakiejś chatki a ta pani mi dziękuje. Gdy wychodzę wbiega jakiś czarny pies a ja przewracam się na podłogę. W tym momencie się burzę po raz drugi. Jest już prawie dziewiąta. Biorę moją szarą sukienkę i zmykam do łazienki. Dziś przebywam w niej nieco dłużej. Muszę wykonać podstawowe czynności, ogolić nogi, pachy, umyć zęby i włosy potem je wysuszyć. Zajmuje mi to masę czasu. Kiedy już w końcu kończę decyduję się nie iść na śniadanie. Jest już prawie jedenasta i postanawiam pójść do sklepu po coś słodkiego. Muszę jeszcze znaleźć jakąś nagrodę na Fabiana. Tylko co on by chciał? Myślę o ty przez całą drogę. Gdy w końcu dochodzę do sklepu kupuję moją ulubioną białą czekoladę, pitny jogurt, butelkę wody o smaku truskawki i kilka różnych owoców. Jednak nic nie przychodzi mi do głowy na nagrodę dla Fabiego. Nie wiem co on lubi ani czym się interesuje. Postanawiam go po prostu zaprosić do mojej ulubionej kafejki na ciastko za które ja zapłacę. gdy wracam do pokoju od razy włączam laptopa i w międzyczasie rozpakowywuje moje zakupy. potem siadam na łóżku i biorę laptopa, loguję się na facebook'a. Mam dziś szczęście bo Fabian jest dostępny. Od razu do niego piszę.
Ja- Hej
Fabian- Cześć, co tam?
Ja- Nic, kiedy przyjdziesz po odbiór nagrody?
Fabian- A kiedy chcesz?
Ja- A kiedy możesz?
Fabian-Dziś?
Ja- ok, o której?
Fabian- ty zdecyduj
Ja- Za godzinkę?
Fabian- Ok.
Już nie mogę się doczekać aż przyjdzie. W między czasie idę poprawić wygląd i jeszcze muszę zadzwonić do babci.
Nakładam na twarz pudel i robię średnie kreski eyelinerem. Potem wyciągam moją komórkę i dzwonię do Rozalii.
-Cześć skarbie.
-Hej Roza. Jak się czujesz?
-Już lepiej, a co u ciebie?
-Wszystko jest świetnie. Byłam wczoraj na ognisku i zaprzyjaźniłam się z takim chłopakiem ma na imię Fabian.
-Z chłopakiem? Zakochałaś się? Reilo kochanie musisz uważać, nie chcę by ktoś cię skrzywdził.
-Nie martw się to tylko przyjaciel.- W trakcie rozmowy słyszę pukanie do drzwi więc kończę rozmowę i idę otworzyć. Gdy widzę w progu Fabiana od razu się szeroko uśmiecham jak i on nie pozostaje temu dłużny.
-Cześc, wejdź.- Chłopak wchodzi i siada na łóżku.
-Chcesz coś do picia.
-Nie dziękuję.- Siadam obok niego i po raz pierwszy nie wiem jak się zachować przy nim.
-To co chcesz w nagrodę?- Pytam. Chcę się upewnić bo nie wiem czy mój pomysł jest dobry.
-Hm... Wystarczy, że spędzimy cały dzień razem.- Bardzo się cieszę, że chłopak chce ze mną spędzić ten czas.
-Ok, to co będziemy robić?
-Chciałbym cie zabrać w jedno miejsce.- Kiwam głową i obydwoje wychodzimy z pokoju. Wsiadamy do samochodu i ja już po raz drugi upominam go o pasy bezpieczeństwa. Chłopak się śmieje i ja dołączam do niego. Jedziemy dłużej niż zwykle bo aż półgodziny. Chłopak parkuje pod bardzo starym blokiem.
-Co to za miejsce?
-Kiedyś tu mieszkałem. No chodź pokarzę ci coś fajnego.- Kiwam głową i wysiadam. Chłopak wyjmuje plecak z bagażnika i obydwoje wchodzimy do budynku. Jest on zrobiony z czerwonej cegły a w środku są duże schody i poniszczone ściany. Idziemy na samą górę. Potem chłopak otwiera klapę i wchodzimy na dach.
-Mam nadzieję, że nie masz lęku wysokości.- Uśmiecha się a ja kiwam głowa w przeczącym geście. Rozglądam się dookoła i podchodzę nieco bliżej krawędzi. Widok na miasto jest przepiękny. Stare budynki, rzeka którą widać a w oddali las, latające ptaki i motyle. Ciekawi mnie jak to wszystko wygląda nocą, musi być jeszcze bardziej oszałamiające.
-Podoba ci się widok?
-Tak, rzeczywiście to cudowne miejsce.- Chłopak się uśmiecha a ja odwzajemniam gest. Stoimy chwilkę w ciszy i podziwiamy widoki.
-Byłem dziś w tej kafejce co byliśmy ostatnim razem. Kupiłem na po kawałku cista i mam jeszcze sok jeśli jesteś głodna.
-A to nie powinno być moim zadaniem w ramach twojej nagrody.
-Wystarcza mi to, że jesteś tu ze mną.- Uśmiecham się i razem z chłopakiem siadamy na kocu. Jest trochę twardo, ale nie przeszkadza mi to. Ciasto cytrynowe jest przepyszne a zimny sok pomarańczowy orzeźwia i ochładza mnie.
-Musimy tu koniecznie przyjechać nocą.- Mówię a chłopak kiwa głową co oznacza, że się zgadza.
-To już ostatnie dni wakacji.
-Tak, niestety.
-Czy w trakcie roku nadal będziemy się spotykać czasami?- To będzie dla mnie trudne, miałam się skupić wyłącznie nad nauką, ale bardzo polubiłam Fabiego a po za tym jak się czasami spotkamy to nic się nie stanie.
-Jasne, że tak.- Chłopak się uśmiech i bierze łyk soku. Widzę, że jego dłoń lekko się trzęsie.
-Coś nie tak?
-Nie, dlaczego pytasz?
-Twoja ręka bardzo się trzęsie.- Chłopak patrzy na swoją dłoń a potem się uśmiecha.
-To nic, często tak mam.- Znów odwzajemniam uśmiech a potem się kładę i wpatruję się w niebo. Chłopak podchodzi obok mnie i też się kładzie.
Oboje leżymy tak dłuższą chwilę. Potem decydujemy się wrócić do mnie by pograć w simy.
-Za niedługo muszę jechać odwiedzić moją babcię i nie będzie mnie przez sobotę i niedzielę. - Mówię i szczerze to jest mi trochę smutno. Ale tęsknię za babcią po prostu nie mam ochoty wracać do tamtego miasta i do tamtych ludzi. Tu wszyscy są mili i w ogóle jest tak pięknie.
-To fajnie.
-Pojedziesz ze mną?- Za nim zdołam przemyśleć co właśnie powiedziałam to już się stało.
-Dlaczego ja?
-Po prostu nie mam ochoty sama jechać a nie chcę rozdzielać Sabiny od Michała na dwa dni.- Chłopa jest lekko czerwony, ale to zapewne z upału i ja pewnie też mam ten kolorek na twarzy.
-No dobrze, w takim razie pojadę.- Stwierdzam, że cieszę się, że o to zapytałam. Nie będę musiała te dwie godziny siedzieć sama w autobusie. Może to być nawet fajne bo tym razem to ja go oprowadzę po moim rodzinnym mieście. W końcu dojeżdżamy pod budynek w którym mieszkam. Ścigamy się do mojego pokoju i głośno śmiejemy. Z zachowania przypominamy dwójkę małych dzieci i to właśnie jest fajne. Nie przejmujemy się niczym, po prostu żyjemy bez planów na każdą chwilę. Chłopak uruchamia laptopa a ja nalewam nam po szklance zimnej wody truskawkowej. Siadamy przed laptopem i rozpoczynamy grę na naszym koncie. Znów się śmiejemy z tego, że oznaczyliśmy nasze podobizny jako małżeństwo. Siedzimy tak do wieczora. Około dziewiętnastej wychodzimy na spacer i po drodze do baru. Żegnamy się dopiero o dwudziestej trzeciej. Spędziliśmy dziś jakieś jedenaście godzin razem i to był mój najlepszy dzień w tym mieście a może nawet i w życiu. Dziś kładę się spać z szerokim uśmiechem z nadzieję, że będzie tak jak dzisiaj po prostu coraz lepiej, bez stresu po prostu będzie dobrze.
 

 
Droga na ognisko zajmuje nam około piętnastu minut. Nogi mnie bolą i nie mam ochotę na rozmowy, jednak Sabina ciągle znajduje jakiś temat.
-A wiesz kto będzie na ognisku?- Pyta z podejrzanym uśmieszkiem na twarzy. Zaczynam w myślach wymieniać nazwiska osób które tutaj poznałam, ale nie potrafię się domyślić o kogo jej dokładnie chodzi.
-Nie, nie wiem.
-Fabian.- Porusza brwiami do góry i w dół a ja na ten gest przewraca oczami. Ona nadal nie rozumie, że między mną a nim niczego nie ma.
-Oj przestań, mówiłam ci już, ze mnie i Fabiana nic nie łączy.- Ona nadal się uśmiecha i podchodzi do swoich znajomych a ja zostaję sama. Jest tak jak myślałam. Idę w kąt by nie rzucać się w oczy i nakładam słuchawki na uszy. Muzyka jest bardzo piękna ale porywcza, zamykam oczy i wsłuchuję się w dźwięk.

________________PIOSENKA DO WPISU_______
___________________________________________


Z mojego ,,Transu,, wyprowadza mnie ktoś siadający obok. Ta osoba wyjmuje jedną z słuchawek z mojego ucha i zakłada sobie. Nie chce mi się jednak otwierać oczu by zobaczyć kto to jest. Przeczuwam, ze znam tą osobą...
-Świetna muzyka.
-Tak, uwielbiam ją.- Rozpoznaję głos i stwierdzam, że to Fabi. Uśmiecham się i razem siedzimy w ciszy przez kilka minut. Myślę, że bardzo spodobał mu się utwór i dlatego nic nie mówi, ale nie przeszkadza mi to. Ta cisza nie jest krępująca a wręcz uspokajająca.
-Nudzi cię to ognisko?- W końcu spoglądam na niego a on ma poważny wyraz twarzy, jest w tym coś co do niego nie pasuje. Już wiem, nigdy wcześniej nie widziałam go poważnego jedynie uśmiechniętego i smutnego, ale nie z powagą.
-Spoko mnie też się nudzi. Miałabyś może ochotę ze mną popływać?
-Nie mam stroju.- W końcu się odzywam i uśmiecham. Wiem, że choćbym go miała i tak bym nie pływała.
-Tym się przejmujesz? Przecież bielizna wygląda identycznie co strój, ale jak chcesz możemy po niego pojechać.
-Nie,to nie o to chodzi... Ja po prostu...
-Wstydzisz się.- Kończy za mnie i uśmiecha się w końcu. Ma rację, wstydzę się. Nigdy wcześniej nie byłam z kimś na basenie czy na rzece by się pokazać w stroju kąpielowym a co dopiero bieliźnie.
-Możemy pojechać w miejsce gdzie będziemy sami, jeśli masz ochotę?
-No... dobrze, może być.- Nie, nie ja się nie zgodziłam. Chyba faktycznie oszalałam... Jeszcze mam być z jakimś chłopakiem którego znam kilka dni sam na sam i to do połowy rozebrana. To nie może być prawda! No, ale wygląda, że nią jest bo teraz siedzę w samochodzie z Fabim i jedziemy w nieznane mi miejsce. I od kiedy w ogóle nazywam go Fabi?
-Jesteśmy na miejscu.- Kiwam głową i uśmiecham się. Nie chcę wyglądać na skrępowaną czy coś...
-Jesteś dziś małomówna. Stało się coś?
-Nie nic.-Znów się uśmiecham i wysiadam z auta. Idziemy kilka minut przez łąkę i docieramy na miejsce. Jest tu dużo drzew, nie ma w ogóle ludzi i słychać śpiew ptaków. Woda jest bardzo czysta i wygląda zachwycająco. Podchodzę i maczam w niej dłoń.
-Ciepła?
-Tak.- Uśmiecham się i odwracam do chłopaka. On już zaczął się rozbierać. Został w samym bokserkach a ja nie potrafię odwrócić wzroku z jego ciała. Ma tak dużo tatuaży, jest szczupły a na jego brzuchu widnieją zarysy mięśni.
-Co?- Wyciąga mnie z zamyślenia.
-Nic, masz fajne tatuaże.
-Dzięki.- Uśmiecha się i wskakuje do wody lekko mnie ochlapując. Śmieję się, ale sama nie potrafię się rozebrać i dołączyć do niego.
-No chodź do mnie, woda jest super!- Woła uśmiechając się i po chwili nurkuje.
-Czemu nie idziesz?- Zauważam, że zaczyna wychodzić z wody. Siada na brzegu obok mnie a ja zaczynam się rumienić.
-Tak jakoś.
-Wstydzisz się?
-Trochę, bo widzisz ja no... zasadniczo nigdy nie chodzę przy kimś tak rozebrana.- Moja twarz z pewnością jest już bardzo czerwona. Nachylam głowę w dół by ukryć zawstydzenie.
-Uwierz mi nie masz czego się wstydzić. A jeżeli chcesz to ubierz moją koszulkę.
-Zmoczę ją.
-Nic nie szkodzi.- Chłopak uśmiecha się i podaje mi koszulkę. Potem odwraca się i zasłania oczy a ja chichoczę. Ściągam bluzkę i resztę moich ubrań. Nakładam na siebie jego dużą czarną koszulkę, przez chwilę ją wącham. Jej zapach jest powalający, czuć na niej męskie perfumy i jeszcze coś, wyjątkowy zapach Fabiana.
-Już?
-Tak.- Chłopak się odwraca i lekko rumieni. Wygląda uroczo, ale nie mogę za długo patrzeć na ten widok bo chłopak z powrotem wraca do wody.
-No chodź!- Woła i uśmiecha się szeroko. Postanawiam w końcu dołączyć do niego. Chłopak podpływa do mnie pod wodą i łapie mnie za nogę a ja zaczynam panikować. Kiedy wyłania się z wody głośno się śmieje. Wściekła skaczę na niego i obydwoje spadamy do wody. Obydwoje zaczynamy się śmiać. Pływamy i wygłupiamy się jeszcze dobrą godzinę. Postanawiamy w końcu wyjść z wody, ale przy okazji ścigać się do brzegu. Na moje nieszczęście on wygrywa.
-No to czekam na nagrodę.
-Nie było mowy o nagrodzie.
-Teraz jest.- Fabian się śmieję a ja uderzam go w ramię.
-Ok, jutro ją dostaniesz.- Kładziemy się na trawie i znów zaczynamy się śmiać.
-Nie mogę uwierzyć, że naprawdę się wstydziłaś.- Nie chcę zaczynać znów tego tematu i mam nadzieję, że Fabi nie będzie go kontynuował.
-Wyglądasz naprawdę pięknie.- Chłopak się uśmiecha, ale wiem, że nie mówi to jak chłopak dziewczynie tylko jak przyjaciel przyjaciółce.
-Dzięki, chociaż wiem, że to nie prawda.- Uśmiecham się. Leżymy czekając aż mokre rzeczy na nas wyschną. Niestety musimy długo czekać. Po godzinie chłopak wstaje i zaczyna się ubierać, jest mi trochę szkoda, ale to rozumiem. Nie możemy tutaj leżeć całą noc.
-Mam ochotę siedzieć tu całą noc, ale zgłodniałem.- Po tych słowach zastanawiam się czy on czyta mi w myślach.
-W sumie ja też.- Chłopak podaje mi moje rzeczy i uśmiecha się. Oczywiście się odwraca i czeka aż się ubiorę. Oddaję mu koszulkę i dziękuję.
-Znam fajną kafejkę, może do niej wpadniemy?- Fabian się zgadza więc idziemy do samochodu i po chwili już jesteśmy na miejscu. Ja zamawiam sok marchewkowy i ciasto truskawkowe a Fabian wodę i jeden kawałek ciasta czekoladowego. Zajadamy w ciszy. Chłopak pochłania posiłek w bardzo szybkim tempie, ale ja wcale jest nie gorsza. Obydwoje jesteśmy bardzo głodni a desery smakują bardzo dobrze. Potem chłopak odwozi mnie pod moje miejsce zamieszkania. Żegnamy się drobnym całusem w policzek.
Wracam do pokoju, biorę prysznic i idę spać.

Znów ten sen... Ogród pełen róż a potem kolec jednej z nich wbija się w mój palec. Budzę się o czwartej nad ranem i zaczynam rozmyślać o całym wczorajszym wieczorze. Było tak super... Chciałabym to powtórzyć...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wypożyczam rower i jadę w stronę jeziora. Chłodny wiatr rozwiewa moje włosy, słychać śpiew ptaków i czuć zapach kwiatów. Podziwiam miasto i wypatruję fajnych sklepów. Jednak nic nie przykuwa mojej uwagi i postanawiam pojechać nad rzekę. Droga bardzo szybko mi mija i już po chwili jestem na miejscu. Siadam nad brzegiem, ściągam buty a stopy moczę w ciepłej wodzie. Najchętniej ściągnęłabym moje ubrania i rzuciła się do tej wody, ale jest zbyt wiele ludzi a nawet jak bym była sama i tak, bym tego nie zrobiła. Wyjmuje mój telefon i włączam muzykę tym razem bez słuchawek.
Utwór nosi tytuł make me wanna die zespołu the pretty reckless

__________PIOSENKA DO WPISU_______________________

_____________________________________________________

Zamykam oczy i wsłuchuję się w piosenkę. Od zawsze zazdrościłam wyglądu wokalistki tego zespołu. Ma piękne włosy, oczy, figurę i w ogóle jest wspaniała. Nie wiem co w ogóle ze mną jest nie tak, mój wygląd jest.. dziwny. To chyba jest dobre określenie, dziwny, brzydki wygląd. Takie mam mniemanie o sobie. A po za tym ten mój charakter, brak pewności siebie, częste błaźnienie się i zachowywanie jak kompletna kretynka. Muszę popracować nad sobą bo nie mogę już tego znieść. Dla mnie każdy jest idealny tylko nie ja. Ale nie powinnam się martwić wyglądem tylko skupić się nad przychodzącym rokiem szkolnym. Muszę mieć jak najlepsze stopnie.
Moje rozmyślenia przerywa grupka nastolatków przychodząca obok mnie.
-Hej laska! Chodź do nas, zaraz będziemy robić tutaj ognisko możesz zaprosić znajomych jeżeli chcesz.- Wśród grupki nastolatków widzę Sebastiana który mnie rozpoznaje i uśmiecha się.
-Dobrze, zastanowię się.- Uśmiecham się i odchodzę bo nie mam ochoty na rozmowy. Nie mam zamiaru też iść na to ognisko, bo po ci? I tak bym siedziała sama w kącie słuchając muzyki i patrząc na ogień. Wsiadam na rower i jadę w stronę mojego miejsca zamieszkania. Po drodze postanawiam wstąpić do mojej, od niedawna ulubionej kafejki ,,Lukrecja". Zamawiam małe, czekoladowe ciasto na wynos. Wracam do pokoju i widzę Sabinę pod moimi drzwiami.
-O tu jesteś!- Uśmiecha się i wita mnie... uściskiem?
- Tak, hej.- Odwzajemniam gest. Cyba się domyślam po co przyszła i nie chcę dopuszczać do siebie tej myśli, ale wiem, że to własnie się za moment stanie.
-Zabieram cię dzisiaj na ognisko. Mówię ci będzie super zabawa i koniecznie zabierz strój kąpielowy.- Że co? Nie mam zamiaru nigdzie iść i pokazywać się półnaga przed obcymi ludźmi a po za tym... mam swoje powody dla których nie pływam przy ludziach.
-Nie mogę.
-O nie, nie przyjmuję odmowy przyjdę po ciebie o dziewiętnastej.- Uśmiecha się i ucieka do swojego pokoju nie dając mi szansy na odpowiedź. Wchodzę do pokoju i wyciągam moje ciastko. Słodycze pomagają na stres i smutek. A w tej chwili jestem zestresowana bo muszę iść chociaż tego nie chcę i jest mi smutno, bo będę siedzieć sama. Jak zwykle. Ubieram się w białą koszulkę i czarne spodenki do tego podarte zakolanówki i buty przypominające glany. Zauważyłam, że dużo osób chodzi tutaj w ten sposób ubranych więc sama nie chcę się wyróżniać. Poprawiam wygląd i wychodzę na korytarz gdzie czekam na Sabinę, Po chwili przychodzi i obydwie wychodzimy w stronę rzeki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
-Coś nie tak?
-Nie, nie w porządku.
-Przecież widzę.- Chłopak siada na łóżku i spuszcza głowę w dół.
-Nie lubię wracać do tego, chcę zacząć od nowa, ale nie potrafię.- Z chłopaka oczu spływają dwie łzy. Siadam obok niego i kładę rękę na jego plecy lekko nią przesuwając.
-Opowiedz mi o tym? Może wtedy poczujesz się lepiej.- Uśmiecham się z nadzieją, że w ten sposób dodam mu otuchy.
-Rok temu miałem dziewczynę, też mieszkała w tym budynku. Miała na imię Sara.- Wyciąga portfel z którego wyciąga zdjęcie. Spoglądam na fotografię na której widnieje postać nieziemsko pięknej dziewczyny.
-Jest bardzo piękna.- Oddaje mu zdjęcie a on odkłada je na miejsce.
-No więc... Spotykaliśmy się. Nasz związek różnił się od innych ponieważ ciągle się kłóciliśmy. Ona się cięła i zaczynała pić a kiedy próbowałem jej powiedzieć do rozsądku ona na mnie wrzeszczała i znikała na parę dni. Jej ojciec... on ją molestował i przez to Sara sobie to robiła. Dokładnie to prawie rok temu bo 3 Marca wypiła bardzo dużo alkoholu i powiesiła się.- Chłopak znów zaczyna płakać. Serce mnie boli z powodu tego jak bardzo musiał ją kochać albo nawet teraz kocha. Ta historia doprowadza do tego, że mi również zaczynają spływać łzy. Podaję mu butelkę z wodą a on wypija odrobinę by się uspokoić. Jego dłonie się trzęsą a oddech jest przerywany przez płacz.
-Ja ją znalazłem. Wisiała obok zwłok jej ojca, to był najgorszy widok jaki w życiu widziałem. Próbowałem chodzić do psychologa, psychiatry, ale nikt nie mógł poradzić na to, że nie potrafiłem dać sobie z tym radę. Nie docierało to do mnie, że ona nie żyje. Miałem takie chwile, że chodziłem do jej domu i... i zachowywałem się tak jakby tam była. Chodziłem to do jej pokoju. Kupowałem jej ulubione perfumy by czuć jej zapach. Dopiero dwa miesiące temu dałem sobie z tym spokój i poszedłem na jej grób i dotarło do mnie, że ona nie żyje.- Przytulam chłopaka i daję mu się wypłakać. Słyszę jak jego serce mocno bije, jak cały się trzęsie i szlocha. Nie mogę nic więcej zrobić... Mogę go tylko przytulić i starać się jakoś pocieszyć. Siedzimy tak pięć minut, półgodziny a może nawet godzinę, nie wiem straciłam rachubę. Chłopak w końcu się uspokaja.
- To niezwykłe, znam cię 3 dni a tylko tobie powiedziałem o tym wszystkim.- Uśmiecha się wyciera oczy w których jest widoczny ból.
- Zawsze możesz na mnie liczyć.- Przytulam go ostatni raz a potem siedzimy w ciszy. Zastanawiam się jak ją przerwać.
- To mieliśmy grać w Simsy.- Chłopak sięga po laptopa i uruchamia go. Siadamy an łóżku opierając się o ścianę i robimy konto z naszymi podobiznami. Śmiejemy się kiedy oznaczamy je jako małżeństwo. Wtedy zrozumiałam, że tylko my potrafimy z bardzo smutnych chwil przejść do śmiania się. Mija wiele godzin nim oboje usypiamy przed laptopem.
Budzi mnie czyjeś wiercenie się na łóżku. Obracam się i widzę wstającego Fabiana.
-O cholery usnęliśmy.
-Na to wygląda.- Chłopak się uśmiecha a jego włosy są w całkowitym nie ładzie, stwierdzam, że wygląda uroczo.
-Która godzina?
-Dziesiąta.- Siadam obok niego i rozciągam się.
-Mogę skorzystać z toalety?- Kiwam głową i jednocześnie ziewam. Podczas gdy chłopak nie ma wyciągam swoje ubrania z szafy na zmianę.
-Mam do ciebie prośbę. Nie mów nikomu o tym co ci wczoraj mówiłem i o tym jak się rozpłakałem?- Chłopak się zawstydzony a na jego policzkach widnieją rumieńce.
-Jasne, nie ma sprawy.- Uśmiecham się i podchodzę do niego,
-To ja już będę szedł.
-To do zobaczenie.- Chłopak daje mi drobnego całusa w policzek i wychodzi. Cała się rumienię i uśmiecham. Biorę moje ubrania i idę do łazienki. Przemywam twarz zimną wodą. Po porannej toalecie ubieram na siebie dżinsowe spodenki oraz czarną bluzkę na ramiączkach idealnie dopasowaną do mojej figury. Włosy upinam w kucyk i nakładam delikatny makijaż. Ubieram moje czarne tomsy i schodzę na śniadanie. Dziś jest tu wyjątkowo tłoczno. Został już tylko tydzień do rozpoczęcia nowego roku i wszyscy uczniowie już przyjeżdżają. Na śniadanie biorę jajecznicę i dwa tosty oraz sok. Mój stolik jest wolny więc od razu do niego idę. Gdy zaczynam wgryzać się w tosta ktoś dosiada się do mnie. To Sabina i Michał.
-Cześć.- Mówią obydwoje.
-Hej.- Posyłam im ciepły uśmiech i sięgam po malutką butelkę z wodą.
-A mówiłaś, że nie masz chłopaka...- Domyślam się, że widzieli Fabiana kiedy ten wychodził ode mnie z pokoju. No pięknie, teraz będę musiała się tłumaczyć.
-Bo nie mam.
-To co Fabian robił w twoim pokoju?- Dziewczyna się uśmiecha a Michał przewraca oczami na wścibskość dziewczyny.
-Graliśmy całą noc na laptopie i usnęliśmy.- Mówię spokojnie. Wgryzam się w tosta i zjadam jajecznicę.
-Tak jasne, powiedzmy, że ci wieżę.- Na tym kończy się nasza rozmowa. Wszyscy zjadamy nasze śniadania i idziemy odnieść tacki a plastikowe sztućce wyrzucamy do kosza.
-Ja muszę lecieć ogarnąć mój pokój bo pewnie za niedługo przyjedzie moja współlokatorka.- Uśmiecham się i żegnam z znajomymi. Raczej nie mogę ich jeszcze nazwać przyjaciółmi, jest zbyt wcześnie. Kiedy wchodzę do pokoju ktoś zatrzymuje mnie w progu.
-Pani Reila.- Nie dziwie się, że nie podał nazwiska bo nikogo tutaj już nie ma z takim imieniem.
-Tak.
- Mam dla pani wiadomość. Pani współlokatora nie przyjedzie, zrezygnowała z naszej uczelni więc będziesz mieszkać sama.- To dziwne, ale się cieszę. Będę mieć pokój dla siebie i więcej prywatności. Będę mogła uczyć się w spokoju i zapraszać kogo tylko chcę.
-Dobrze.- Uśmiecham się a mężczyzna odchodzi. Zamykam za nim drzwi i wskakuję na moje łóżko po którym skaczę. Tak, czasami zachowuję się jak małe dziecko. Sama zaczynam się śmiać z własnej głupoty. Postanawiam zadzwonić do Rozy i jej o wszystkim powiedzieć.
-Hej wnusiu.
-Cześć babciu, jej nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa.
-Znalazłaś milion złotych w walizce?- Pyta się na co wybuchamy śmiechem.
-Nie, moja współlokatorka zrezygnowała z studiów i będę miała pokój dla siebie.
-Nie będzie ci smutno tak samej mieszkać. - Po części wiem, że babcia ma rację, ale i tak się cieszę.
-Nie, nie będzie. Po za tym ludzie tutaj są bardzo mili już mam 4 nowych znajomych i jeszcze...- Przerywa mi kaszel w słuchawce.
-Wszystko w porządku.- Mówi tak jakby czytała mi w myślach.
-Jesteś chora?
-To tylko przeziębienie, nie martw się jest ze mną sąsiadka.- Wiem, że kłamie i sama zadzwonię potem po kogoś by do niej zajrzał. Rozmawiamy dziś naprawdę długo i opowiadamy o wszystkim. Jestem wyjątkowo podekscytowana i rozpiera mnie energia. Ten dzień rozpoczął się naprawdę świetnie. Gdy żegnam się z moją babcią do głowy wpadł mi pomysł żeby wypożyczyć rower i pojechać na małe zakupy i pozwiedzać. Wyskakuję z łóżka i wychodzę na zewnątrz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Po raz drugi staję przed ogromnym napisem przed klubem. Kolejka jest niemożliwie długa a ludzie ciągle dochodzą. Z lekką rezygnacją idę w stronę końca kolejki.
-Reila!- Słysze za sobą męski ale łagodny głos. Obracam się i widzę mężczyznę który wpuścił mnie, Sabine i Michała bez kolejki do środka.
-O Cześć!- Witam się i podchodzę bliżej niego.
-Właź śmiało, twoi znajomi też tu są.- Uśmiecha się a ja odwzajemniam gest.
-O dzięki.
-Hej to nie w porządku, my musimy stać tu całą wieczność a pan przepuszcza swoich znajomych bez kolejki!- Oburzony chłopak krzyczy i wymachuje rękami.
-Cicho bądź albo w ogóle tu nie wejdziesz. Nie przejmuj się Reila wchodź.- Jeszcze raz dziękuję i wchodzę do środka. Mój wieczór po prostu rewelacyjnie się zaczął. Nie mogę sobie przypomnieć jak ten facet ma na imię. Mówił coś, że moim znajomi też tu są, ale myślałam, że Sabina i Michał spędzą ten wieczór we dwoje. Podchodzę do stolika i siadam po chwili podchodzi do mnie kelnerka.
-Coś podać?
-Macie coś bezalkoholowego?
-Wodę z cytrynką, kolę, sok...- Wymienia. Decyduję się na sok który zadziwia mnie ceną, ale nie w dobrym słowa znaczeniu. Siedzę sama i czekam wieczność na moje zamówienie.
-Fajnie, że wpadłaś.- Widzę uśmiechniętą twarz Fabiana.
-Tak, postanowiłam zajrzeć,
-Ślicznie wyglądasz.
-Dzięki.- Przyglądam się mu i dopiero teraz zauważam, że ma na sobie strój barmana.
-Pracujesz tu?- Postanawiam się zapytać.
-Tak, myślałem, że wiesz. Chcesz coś do picia?- Siada obok na czerwonym, skórzanym siedzeniu.
-Nie, zamówiłam sok półgodziny temu.- Uśmiecham się a chłopak zaczyna chichotać.
-Wybacz, ale tutaj nie mamy soków.- Że co..? Jestem w szoku. Dlaczego ta dziewczyna mi tak powiedziała skoro go tu nie mają.
-Ale jak to? Tamta kelnerka mi powiedziała, że jest.- Wskazuję na młodą kelnerką z blond włosami i różowymi pasemkami.
-Jej nie słuchaj. Zawsze poleca coś czego nie mamy by pozbyć się klientów i mieć jak najmniej do roboty.- To jest bardzo dziwne. Chyba powinni się starać żeby mieć ich jak najwięcej.
-To jak, chcesz coś? Dla ciebie za darmo.
-Ale coś bez alkoholu.
-Jesteś jedyną osobą która o to prosi.
-Ktoś musi.- Uśmiechamy się. Chłopak odchodzi by przynieść mi napój. W tym czasie postanawiam skorzystać z toalety. Długowłosego zboczeńca ma nie być więc jestem pewniejsza o swoje bezpieczeństwo. Gdy trafiam do toalety w środku są dwie dziewczyny poprawiające makijaż. Wchodzę do jednej z kabin by się załatwić.
-Ale ten Fabian jest słodki i taki seksowny.
-Tak, nie odmówiłabym mu gdyby chciał mnie przelecieć.- Obydwie zaczynają się śmiać.
-No, ale szkoda mi go a wszystko przez tą pierdoloną dziewczynę.- Potem słychać tylko trzask drzwi. Że co? Jaką znowu dziewczynę? Ma kogoś? Trochę mnie to ciekawi, ale i tak nie zapytam chłopaka o to.Wracam na miejsce w tym samym momencie podchodzi Fabian do stolika.
-Gdzie byłaś.
-W toalecie.
-Myślałem, że po ostatnim nigdy już tam nie pójdziesz.- Uśmiecha się i podaje mi wodę z cytryną. Siada obok mnie.
-Tamtego kolesia ma nie być więc jest lepiej. No może tylko to, że mam zniszczoną psychikę.- Chłopak patrzy na mnie z zdziwieniem.
-Co się stało?
-Słyszałam jak dwie dziewczyny gadały, że chcą byś je przeleciał.- Razem zaczynamy się śmiać i to bardzo głośno. Fabian niestety musi wracać do pracy a ja postanawiam dopić wodę i wracać do pokoju. Wstaje i kieruję się do wyjścia.
-Już idziesz?- Rozpoznaję głoś Fabiana.
-Tak, jest już późno.
-Chyba nie chcesz wracać sama?- Patrzy na mnie z zmartwieniem.
-No taki mam zamiar,- Uśmiecham się by nie było widać, że się boję.
-Czekaj tu na mnie.- Chłopak gdzieś znikną więc ja siadam na krześle. Ciekawi mnie co chce zrobić, ale mam nadzieję, że nie zawoła obcego kolesia by mnie odprowadził.
-Już jestem.- Fabian jest przebrany w obcisłe czarne spodnie, czarne trampki i białą koszulkę. Teraz wyraźnie widzę jego tatuaże. Odrobinę za długo się wpatruję a chłopak zaczyna chichotać.
-Zrobiłem je dawno.- Mówi tak jakby czytał mi w myślach i wiedział co dokładnie przykuło moją uwagę.
-Wyglądają... fajnie.- Mówię szczerze. Naprawdę mi się podobają i pasują do stylu chłopaka.
-Chodź i tak za dziesięć minut kończy się moja zmiana, zawiozę cię do domu.- Wyciąga do mnie dłoń by pomóc mi wstać. Do światła lamp zauważam jego dołeczki co jest naprawdę słodkie. Przyłapuję siebie na myślach o chłopaku i za to karcę. Musze zająć się nauką a nie chłopakami a po za tym on i tam ma już kogoś jestem tego pewna. Jedziemy w ciszy co jest niekomfortowe. W końcu dojeżdżamy na miejsce.
-To dzięki.- Uśmiecham się,
-Nie dziękuję, to ja właściwie powinienem to robić bo wyszedłem wcześniej z pracy.- Śmiejemy się razem. Kocham ten dźwięk już dawno się tak nie śmiałam.
-Może wejdziesz na chwilkę.- Nie pomyślałam nim wypowiedziałam te słowa. Mogło to zabrzmieć dziwnie.
-No nie wiem.
-No chodź, zagramy w The Sims 3.- To dziwne jak oboje kochamy tą grę.
-Przekonałaś mnie.- Oboje znów zaczynamy się śmiać. Wychodzimy z samochodu i idziemy do mojego pokoju. Chłopak się rozgląda a w jego wzroku jest coś co nie daje mi spokoju.
-Coś nie tak?
-Nie, nie w porządku.
-Przecież widzę.- Chłopak siada na łóżku i spuszcza głowę w dół.
-Nie lubię wracać do tego, chcę zacząć od nowa...
  • awatar izzybell: Świetne opowiadanie :) Czytam na bieżąco ;) Zapraszam też do siebie ;)
  • awatar MIK☆: Super! Ten Fabian wydaje się spk chłopakiem, może coś między nimi będzie... :D heh tak się zastanawiam czy nie szykujesz jakejśc bomby w tym opowiadaniu :)
  • awatar A Na Co Pytać?Tu Jest WSZYSTKO!!!!!!!!!: Naucz mnie tak cudownie pisać! Jak zawsze mega fajny :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czuję czyjś uścisk na ramieniu, kiedy się odwracam widzę twarz Fabiana.
-O hej.- Posyłam mu szeroki uśmiech i jednocześnie ściągam słuchawki.
-Cześć, co tak sama siedzisz?- Siada obok mnie i bierze jedną z słuchawek.
-Nudzę się, a ty nie miałeś przypadkiem czegoś do załatwienia?- Nie żeby mnie to interesowało... chociaż właściwie tak jest. jestem zbyt ciekawska i muszę to zmienić.
-Właśnie już skończyłem to załatwiać.- Spuścił głowę w dół co jest dla mnie sygnałem do zmienienia tematu.
- Jest tu niedaleko rzeka czy jezioro?
-Tak, jakieś piętnaście minut drogi stąd.- To jest dla mnie naprawdę świetna wiadomość. Od razu pytam chłopaka jak tam dotrzeć.
-Mam samochód mogę cię zawieść, jeżeli chcesz?- Uśmiecham się co oznacza, że się zgadzam. Samochód ma zaparkowane niedaleko nas. Wsiadam do czarnego wozu a w nos uderza mi zapach kwiatów. To z pewnością dzięki zawieszce na lusterku. Zapinam pasy i upominam chłopaka by zrobił to samo na co lekko się śmieje.
- Przepisowy pasażer co?- Znów nic nie mówię tylko potakuję głową. Razem zaczynamy chichotać. Samochodem dojeżdżamy na miejsce w pięć minut. Chłopak jeszcze raz mi tłumaczy jak mam potem wrócić i zostawia mnie samą. Przyznam, że żałuję bo dobrze mi się z nim rozmawiało a teraz zostałam sama. Robię kilka zdjęć jezioru by wysłać je babci. Siadam na kamieniach i wpatruję się w wodę. W oddali grupka nastolatków się kąpie. Wśród nich dostrzegam obleśnego kolesia z klubu. Od razu wstaję i zabieram swoje rzeczy. Staram się odejść jak najszybciej i nie zauważona. To niszczy mi humor na resztę dnia. Miałam wielką nadzieję, że go nie zobaczę już więcej a teraz znowu on... i to jeszcze z jakimiś dziewczynami, mam nadzieję, że nie zrobi im krzywdy. Wracam do domu w bardzo szybkim tempie, nawet nie zakładam słuchawek na uszy. Przechodzę przez pasy nie patrząc na drogę. Słysze jak ktoś ostro hamuje.
-Ej ty, patrz jak chodzisz do cholery! Mogłem cię potrącić!- Wydziera się z samochodu, ale ja nie zwracam uwagi tylko idę dalej.
-Reila?! Reila to ty?!- Słyszę męski głos za sobą. Gdy się obracam widzę Michała.
-Tak, jak widać to ja.- Próbuję się uśmiechnąć, ale ciągle widzę przed sobą tego kolesia.
-Wracasz może do pokoju?- Podchodzę bliżej niego by nie musiał krzyczeć z parkingu.
-Em... tak.- Wymuszam delikatny uśmiech.
-To wskakuj, akurat jadę do Sabiny to cię zawiozę.- Dziękuję mu w myślach za to. Nogi mnie bolą z moich butów które mnie obgryzły i jest mi bardzo gorąco. Siadam na miejsce dal pasażera i otwieram szybę od samochodu.
-Dziwi mnie, że tak spacerujesz sama.
-To dla mnie norma.- Odpowiadam szczerze. Nie zamierzam tego ukrywać, że nigdy nie miała przyjaciół.
-Nie rozumiem, dlaczego?
-Jak byłam mała moja matka... em... po prostu ona nie żyje a ojciec zostawił mnie babci którą musiałam się opiekować. Udało mi się zdobyć tylko jedną przyjaciółkę, ale ona wyjechała i tyle ją widziałam.- Chłopak robi smutną minę. To jest właśnie to czego nie lubię. Współczucie... nie chcę tego widzieć, nie znoszę tego. Nie umiem wyjaśnić, tak po prostu jest i tyle nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
-Przykro mi. - Posyłam mu tylko delikatny uśmiech. resztę drogi milczymy. Gdy dojeżdżamy dziękuję chłopakowi i odchodzę. Nie pomyślałam o tym, że Sabina mieszka na przeciwko mnie i, że on też idzie w tą samą stronę.
-Ej zaczekać!- Podbiega do mnie.
-Może wpadniesz do nas?- Pyta z uśmiechem. Jestem mu wdzięczna, że nie wraca do poprzedniego tematu.
-Nie dzisiaj, muszę jeszcze coś zrobić.- Kłamię , ale nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Dlaczego zawsze wtedy kiedy już wszystko wydaje się w porządku coś musi się spieprzyć? Nakładam na głowę poduszkę i krzyczę. Gdy trochę się uspokajam postanawiam coś zjeść i wyciągam z mojej szafki czekoladę. Moją ulubioną białą czekoladę którą Roza nazywa białą śmiercią. Zjadam kilka kawałków i odkładam z powrotem. Włączam laptopa i grę The Sims 3. Znów gra pochłania mnie na kilka godzin. Gdy udaje mi się oderwać jest już po osiemnastej i postanawiam zejść na kolację. Jednak wcześniej idę poprawić wygląd. Postanawiam również zmienić koszulkę która jest trochę ubrudzona. Ubieram moją fioletową koszulkę z napisem ,,Holiday" na ramiączkach. Gdy schodzę stołówka jest pełna i stwierdzam, że nie ma co się pakować do takiego tłoku. Wracam do pokoju po słuchawki i postanawiam zjeść coś na mieście. Chodzę kilka minut po różnych drogach i zauważam małą kawiarenkę ,,Lukrecja". Budynek jest niewielki a obok niego stoją wielkie donice z kwiatami. W środku jest tylko kobieta z małych chłopczykiem i jakaś dziewczyna z bardzo długim warkoczem którego jej zazdroszczę. Podchodzę do kelnerki i zamawiam herbatę malinową na zimno oraz zupę serową. Siadam przy wolnym stoliku który stoi w kącie. Rozglądam się po pomieszczeniu i uważam, że jest tu całkiem przytulnie. Beżowe kolory z białymi bardzo pasują do wystroju. Na ścianie wisi obraz z cappuccino oraz kilka fotografii ciast i słodyczy. Na suficie są niewielki lampy. Stoliki są oddalone od siebie co dodaje odrobinę prywatności klientom. Od razu wiem, że to będzie moje ulubione miejsce.
-Proszę o to pani zupa i cappuccino .- Młoda dziewczyna podaje mi je i posyła ciepły uśmiech.
-Bardzo dziękuję.- Odwzajemniam gest i staram się być miła.
-Pierwszy raz cię tu widzę, nowa?
-Tak, przyjechałam na studia.- Do kawiarni wchodzi kolejny klient więc dziewczyna odchodzi. Gdy próbuję zupy moje oczy się powiększają, jest bardzo smaczna i dobrze doprawiona. Herbata też jest bardzo dobra i wspaniale pachnie malinami. Po posiłku wołam kelnerkę by podała mi rachunek.
-Dziękuję i zapraszam ponownie. - Uśmiecha się i bierze ode mnie zapłatę.
-Na pewno jeszcze wpadnę. Ta zupa był super.- Kelnerka jeszcze bardziej się uśmiecha i odchodzi. Cieszę się, że trafiłam na to miejsce. Gdy wracam do pokoju przypominam sobie, że miałam wpaść do tego klubu. Mimo mojego złego przeczucia postanawiam się tam wybrać. Sięgam do szafy po moją granatową sukienkę z kwadratowym dekoltem i z rozproszonym dołem. Idę do łazienki i robię odrobinę szersze kreski eyelinerem oraz nakładam odrobinę granatowych cieni. Nie obyło by się bez maskary i pudru. Na nogi zakładam czarne baleriny z zamkami. Przed wyjściem zabieram małą, czarną torebkę do której wkładam dwadzieścia złotych, telefon i słuchawki oraz chusteczki. Jest już dość późno i chcę jak najszybciej dostać się do klubu by po drodze nie spotkać jakiś świrów i napalonych zboczeńców.

____________________________________________________
STRÓJ DZIEWCZYNY.

Sukienka



buty



makijaż

 

 
Wstaję i rozciągam się. Wykonuję moje tradycyjne ćwiczenia mimo, że nie mam na to ochoty anim siły. Pochodzę do szafy i wyciągam moją bardzo dużą, białą koszulkę i czarne lurki. Prysznic dodaje mi odrobinę energii i ożywia moje ciało. Pochodzę o lusterka i myję zęby, dziś nie idę na śniadanie, nie mam na nie najmniejszej ochoty. Myślałam na tym czy opowiedzieć wszystko Rozie, ale nie mogę tego zrobić bo babcia będzie kazała mi natychmiast wracać. Jest miłą i kochaną osobą, ale jak na coś się uprze to zrobi wszystko by tak było i bywa przez to bardzo surowa. Rozczesuję włosy zostawiając je rozpuszczone, na twarz dziś nie nakładam makijażu.
Dziś zostanę w domu nie ma innej opcji. Siadam na łóżku i uruchamiam laptopa który udało mi się przemycić z domu. W czasie gdy się włącza ja puszczam muzykę na telefonie. Gram w kilka gier oraz w The Sims3 . Dawno już w nic nie grałam a to taka miła odskocznia od świata realnego. gra bardzo mnie wciąga i spędzam nad nią wie godziny. Ze skupienia wyciąga mnie głośne pukanie do drzwi. Ubieram moje czarne tomsy i idę by je otworzyć. Za drzwiami widzę znajomą twarz, to Fabian.
-Hej, ty jesteś Reila?- Pyta. Zastanawiam mnie skąd wie gdzie mieszkam i jak mam na imię i co on w ogóle tutaj robi?
- Tak to ja. O co chodzi?
-Pamiętasz mnie z wczoraj.- No jasne, że pamiętam, oto przede mną stoi mój wybawca.
-Tak.
-Chciałem sprawdzić czy dobrze się czujesz.
-Nic mi nie jest.- Po części kłamię, nie czuję się najlepiej i nawet myślałam o powrocie do babci.
-Bo widzisz ten koleś... on nie pierwszy raz to robi i jedna z dziewczyn się załamała i nie chciałem by do tego znowu doszło.- Tłumaczy swoją wizytę u mnie.
-Ale skąd wiedziałeś, że tu mieszkam i jak mam na imię?
-Twoja koleżanka mi powiedziała a co do imienia to słyszałem je wczoraj na tej imprezie.- Lekko się uśmiecha.
-Aaa.- Nic więcej nie jestem wstanie wydusić. Nie mogę uwierzyć, że Sabina podała mój adres jakiejś obcej osobie. No jasne myślała, że go znam po wczorajszym wydarzeniu... Ale chyba nie myślała, że ja z nim... na tej imprezie...
-Halo słyszysz mnie?- Uśmiecha się szeroko i macha ręką przed oczami.
-Em... tak, przepraszam zamyśliłam się.
-Pytałem czy może w ramach przeprosin wpadniesz dziś wieczorem do nas. Nie będzie już tego gościa.
-No nie wiem...
-Dla ciebie i twoich przyjaciół darmowe drinki, ale tylko dla tej dwójki. - Chyba myśli, że mam ich wielu. Ja nawet w mojej rodzinnym mieście nie miałam wielu a właściwie jednego kolegę. Nie mam z nim kontaktu od roku on wyjechał z rodzicami za granicę do Szwecji i na tym się skończyło.
-No dobrze.- W końcu się zgadzam.
- O grasz w Sims'y.- Potakuję tylko głową.
-Też w to gram, wciągające prawda?- Nie wiem co mnie kusi żeby zaprosić go do środka.
-Może wejdziesz na chwilkę?- Otwieram szerzej drzwi.
-Jasn... Nie mogę, następnym razem ok? Muszę już iść.- Kiwam głową i się żegnamy. Chyba się zbłaźniłam i to bardzo, ale cóż moja głupota nie zna granic. Wracam do laptopa i wyłączam go. Tak bardzo mi się nudzi, że w końcu postanawiam wyjść z pokoju. Jest już prawie dwunasta to za chwilę będzie obiad. W moim brzuchu natychmiast się przewraca. Idę do łazienki i robię delikatny makijaż. Schodzę na dół i widzę, że stołówka jest praktycznie pusta. Chyba nie przychodzi tu zbyt wiele osób. Biorę tackę i nakładam sobie kilka ziemniaków, pierś kurczaka którą polewam dziwnym białym sosem a do tego surówka. Przyznam, że lubię takie obiady. Mimo, że jestem bardzo chuda to nie raz potrafię zjeść na prawdę dużo. Siadam w tym samum stoliku co ostatnio podczas śniadania. Chyba będę tu siedzieć tak często jak się da. Pochłaniam posiłek w dość szybkim tempie. Gdy odkładam tackę czuję czyjąś rękę na ramieniu.
-Hej, czy my się przypadkiem wczoraj nie spotkaliśmy?
-Nie sądzę.- Mówię szczerze. Nie wiem kim jest ten chłopak, ma ciemne brązowe włosy i jest ubrany na biało, jedynie jego buty są czarne.
-Jestem Sebastian.- Uśmiecha się a ja odwzajemniam gest,
-Reila.- No proszę szybko mi idzie poznawanie nowych ludzi.
-Nie słyszałem jeszcze o takim imieniu.- Znów to samo aż lekko chichoczę. Potem rozmawiamy jeszcze przez chwilkę. Chłopak opowiada, że przyjechał tu aż z Norwegii by dostać się na te studia, ale jest polakiem. Jest bardzo miły i nie próbuje ze mną flirtować. Zegnamy się. Idę po torebkę do swojego pokoju a potem wychodzę na spacer. Po drodze dzwonie do Rozy, obiecałam, ze będę dzwonić codziennie.
-Cześć babciu.- Dziwi mnie to, że nie powiedziałam do nie Roza tak jak zawsze.
-No witaj skarbie.
-CO tam u ciebie słychać?- Dziś ja zadaję to pytanie.
-Wszystko dobrze, nawet mam gościa, naszą sąsiadkę. - Czuję, że się uśmiecha bo już dawno nas nikt nie odwiedzał.
-To może ja zadzwonię później.
-Nie, nic nie szkodzi. Opowiadaj lepiej co u ciebie?
-Wszystko super.- Wiem, że znowu kłamię. - Poznałam już kilka fajnych osób, i teraz wybieram się na spacer.- Rozmawiamy jeszcze dwie minutki bo Roza musi wracać do gościa. Cieszę się, że jest szczęśliwa i nie siedzi w domu sama. Zakładam słuchawki na uczy i siadam na fontannie. Woda to jeden z moich ulubionych żywiołów. Ciekawa jestem czy jest tu gdzieś w pobliżu jakiejś jezioro, rzeka.

________________________________________________________

Sabina



Michał



Sebastian



Fabian



I TAK PRZY OKAZJI TO fanfiction I PROSZĘ NIE KOPIOWAĆ OPOWIADANIA. JEŻELI ZOBACZĘ TAKIE SAMO NA INNYM BLOGU ZGŁOSZĘ DO ADMINISTRACJI. TO TYLE
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Nie bój się... Ze mną będzie ci dobrze. Otwórz te cholerne drzwi! Kurwa!- Kopie i krzyczy a moje serce przyśpiesza. Boję się, że nie odpuści i w końcu wyważy te drzwi a ja... ja... ja nie będę miała jak uciec. Po chwili słyszę drugi głos.
-Co ty tu do cholery robisz?- Jest spokojniejszy, ale słychać w nim chrypkę.
-Nic.- Głosy ucichły i mam nadzieję, że już sobie poszli lecz po chwili znów słychać czyjś głos.
-Znowu to robisz. Kto jest tym razem w tej łazience? Kolejna małolata a może prawdziwa kobieta?!- Zachrypnięty głos robi się coraz głośniejszy. Po chwili słyszę mocne uderzenie o drzwi.
-Ej! Spokojnie stary nikogo tam nie ma.
-Hej! Jest ktoś w toalecie! Odezwij się!- Mimo wszystko milczę z nadzieją, że w końcu odejdą.
-Miałeś tu się więcej nie pokazywać.
-Zayn mówił, że jestem zaproszony.-
-Bzdura! Wypierdalaj stąd i się więcej nie pokazuj! Zrozumiano?- To ostatnie słowa jakie słyszę. Wstaję i przybliżam twarz do drzwi, wyraźnie słychać jak ktoś odchodzi. Gdy już mam zamiar otworzyć drzwi słyszę, ze ktoś je otwiera. Klucz się przekręca a drzwi uchylają się wraz z skrzypieniem.
-Byłaś tu cały czas?- Tylko potakuję głową.
-Jest ktoś kto cię stąd zabierze chłopak, przyjaciele?- Znów tylko kiwam głową nie ma odwagi wypowiedzieć ani jednego słowa. Tak strasznie się boję, że ten koleś tu wróci, to nie jest pierwszy raz kiedy zamykam się przed kimś w łazience, ale to było tak dawno...
-Dobrze chodź zaprowadzę cie.- Cofam się o krok, nie potrafię mu zaufać.
-Ej ej ej spokojnie, mam na imię Fabian, nic ci nie zrobię.- Wyciąga do mnie dłoń, ale ja go omijam i wychodzę z pomieszczenia. Chłopak idzie za mną aż do stolika gdzie siedzi Sabina i Michał.
-Co tak długo cie nie było?- Dziewczyna pyta, ale po chwili na jej ustach pojawia się szeroki uśmiech.
-Dziękuję.- Odwracam się do chłopaka który mi pomógł on tylko lekko się uśmiecha i odchodzi.
-No proszę, proszę widzę, że poznałaś kogoś.- Ja tylko kiwam głową w przeczącym geście. Nie mam zamiaru opowiadać im co miało miejsce kilka minut temu. Siedzimy jeszcze chwilkę, ale ja mówię, że się źle czuję więc Sabina i Michał odwożą mnie do domu. Dziękuję im za wszystko i idę do pokoju. W środku jest już ciemno i bardzo gorąco. Zaświecam światło i idę do łazienki. Zdejmuję z sienie ubrania i wchodzę pod prysznic. Siadam pozwalając by woda spływała po całym moim ciele, daję upust emocją i zaczynam płakać. Gdy w końcu się uspokajam wychodzę i wycieram swoje ciało ręcznikiem. Włosy zaplatam w warkocz i zakładam moją ulubioną za dużą koszulkę, tym razem bez leginsów a z spodenkami w kolorze miętowym. Kładę się na łóżku i włączam piosenkę Green Day - Boulevard Of Broken Dreams

_____________PIOSENKA DO WPISU______________________

_______________________________________________________

Dlaczego zawsze ja?! Co ja takiego zrobiłam temu co o tym wszystkim decyduję, że spotyka mnie taki los? Nigdy w życiu nie miałam łatwo od zawsze ktoś powodował upadki i wzniesienia. Moja matka która upiła się i potem powiesiła na moich oczach w wieku pięciu lat, ojciec który nie chce mnie widzieć z nieznanego mi powodu, babcia która ma problemy z nogą, brak środków. Jedyna co przez całe życie robiłam to opiekowałam się nią i poświęcałam masę czasu na naukę, teraz jestem o wiele do przodu z materiałem. W tym całym pochrzanionym życiu przyjemność sprawia mi tylko czytanie o szczęściu, miłości i radości lub słuchanie muzyki. Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie Roza bo to dla niej teraz żyję. Jednak ona nie chce opowiedzieć mi nic o mamie bo ja sama nie wiele pamiętam. Wiem tylko, że to ona wymyśliła moje imię. Moje złe myśli cichną wraz ze snem. Na szczęście nie śni mi się koszmar a piękny sen, że biegam po ogrodzie i wącham wiele pięknych, czerwonych róż. Nie ma tu innych kwiatów tylko one, takie niezwykle ładne a jednocześnie ostre dzięki kolcom. Nagle jeden z kolców wbija się w mój palec i upadam. Jednocześnie w tym samym momencie się budzę. Dzisiejszy dzień z pewnością spędzę w domu... To dziwne, że zaczynam nazywać to miejsce moim domem. Jednak ja chcę wrócić do mojego prawdziwego domu w którym czeka na mnie Roza i mały ogród oraz dom. Ja chcę do domu...
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Budzi mnie dźwięk mojego budzika, jest dopiero siódma więc postanawiam poleżeć jeszcze trzydzieści minut. Włączam muzykę i leżę, jednak po chwili wstaję i robię kilka ćwiczeń takich jak np: przysiady, brzuszki, uniesienia nóg leżąc. Zawsze to robiłam i robię co rano, ale to chyba z przyzwyczajenia. Po wykonaniu wszystkich ćwiczeń biorę moje dość obcisłe dżinsy i czarny podkoszulek i idę do łazienki. Ściągam z siebie ubrania i wskakuję pod prysznic. Gdy moje ciało jest już czyste zakładam na siebie czystą bieliznę w kolorze biały z koronką. Nie wiem dlaczego tak wiele moich ubrań ma koronkę, ale chyba po prostu ją lubię. Prostuję moje włosy i wiążę w kucyk. Nie nakładam makijażu bo uważam to za zbędne skoro jak na razie nigdzie nie wychodzę. Ubieram zwykłe, czarne trampki i schodzę na śniadanie. Kolejka nie jest zbyt długa a w stołówce są jeszcze wolne stoliki. Biorę dla siebie ugotowane jajko i dwa tosty z serem oraz butelkę wody. Siadam przy jednym stoliku obok okna. Jem posiłek. Po skończeniu odnoszę tackę i wychodzę do pokoju. Myję zęby i nakładam puder oraz lekko podkreślam oczy czarną kredką. Muszę kupić parę rzeczy więc nie będzie mnie w pokoju przez większość dnia, nie mam ochoty na zakupy ale nie mam wyboru. Biorę moją czarną torebkę i wychodzę. Na korytarzu spotykam Sabine.
-Cześć.- Wita mnie szerokim uśmiechem. Widać, że nie dawno wstałam, jej włosy nie są ułożony i ma na sobie koszulę.
-Hej, jak się spało?- Pytam z grzeczności.
-Całkiem nieźle... A ty już widzę przebrana i w ogóle, o której wstałaś?- Przygląda mi się a ja czuję się nie zręcznie, Nie przepadam jak ludzie się na mnie gapią.
-Ja coś koło ósmej. Muszę iść na zakupy to do zobaczenia. - Macham jej na pożegnanie i idę. Po drodze spotykam jeszcze kilku studentów i studentki. Raz wydawało mi się, że ktoś zagwizdał. Sięgam po klamkę kiedy ktoś wciska mi ulotkę do ręki.
-Nowy zespół w naszym klubie, wpadnij.- Chłopak w skórzanej kurtce i blond włosami zaczesanymi do góry uśmiecha się i po chwili odchodzi by rozdać innym ulotki. Spoglądam na ulotkę na której jest napisane, że pojawił się nowy zespół hard rockowy który będzie grał dziś o dwudziestej pierwszej w klubie ,,Dragon eye". Nigdy nie słyszałam o tym klubie, ale zapowiada się ciekawie i mogła bym wpaść na godzinkę. Muszę się pośpieszyć i kupić jaką nową sukienkę na wieczór oraz resztę potrzebnych rzeczy. Zakupy zajmują mi kilka godzin nim znajduję wszystko co mi potrzebne. Gdy wracam znów dostaję tą samą ulotkę. To chyba już jakiś znak. Idę po schodach na górne piętro i stwierdzam, że moja kondycje nie jest najgorsza, ale nad nią i tam muszę popracować. Wchodzę do pokoju i rzucam zakupy na łóżko. Pierwsze co robię to wyciągam plakat ,,The Fray" który udało mi się zdobyć wraz z ich nową płytą. Plakat wieszam na ścianie a płytę rzucam do reszty moich skarbów, czyli do walizki. Wyciągam również nową czarną sukienkę która sięga do połowy ud, a jej pas jest zrobiony oczywiście z koronki przez którą będzie widać mój brzuch. Mam nadzieję, że nie będę wyglądać w niej wulgarnie. Lubię kolor czarny ale rzadko w nim chodzę bo wszyscy twierdzą, że lepiej mi w niebieskim i miętowym. Postanawiam jeszcze zadzwonić do Rozy nim zacznę się szykować.
-Dzień dobry skarbie, no co tam u ciebie słychać?- Jej głos brzmi bardzo radośnie i żywo.
-Cześć, no u mnie wszystko fajnie. Właśnie wróciłam z zakupów, kupiłam sobie nową sukienkę. A co najważniejsze udało mi sie zdobyć plakat i płytę The Fray...- Opowiadam jej wszystko po kolei a ona mnie słucha i nie przerywa. To właśnie w niej kocham zawsze potrafi wszystkich wysłuchać nie przerywając a jej rady są zawsze pomocne.
-To świetnie, może uda mi się kiedyś do ciebie przyjechać.- Od razu robi mi się smutno, rzadko się rozstajemy a teraz to będzie trwało tak długo... Nie chcę jednak by ona też się smuciła więc staram się ją jakoś pocieszyć. Mówię jej, że ja przyjadę w sobotę by ona nie musiała się przemęczać. Rozmawiamy prawie piętnaście minut. Po zakończeniu rozmowy jest już osiemnasta a ja nawet nie zaczęła się przygotowywać. Idę do łazienki i zmywam dzisiejszy makijaż. Wiążę włosy w kok i rysuję cieniutkie kreski eyelinerem. Nakładam trochę pudru by dodać koloru skrze. Rozpuszczam włosy i robię delikatne fale lokówką. Potem nakładam na siebie sukienkę i czarne baleriny. Idę do lusterka i przyglądam się chwilkę. Wychodzę dość wcześnie bo muszę znaleźć klub. Myślę jednak, że to będzie łatwe bo dużo ludzi już pewnie tak się wybiera. W razie czego popytam. Na korytarzu spotykam Sabinę ma na sobie skórzaną spódniczkę i białą bluzkę na ramiączkach a na jej nogach są bardzo wysokie szpilki.
-Znów się widzimy. - Uśmiecha się z jej pokoju również wychodzi bardzo wysoki chłopak z ciemnymi włosami i grzywką jak typowy emo gość. Ma na sobie obcisłe czarne spodnie i koszulkę. Ma również dużo tatuaży i kolczyk w wardze. Uśmiecham się by nie było widać mojego zakłopotania.
-To mój chłopak Michał a to moja koleżanka Reila.- Przedstawia nam sobie a chłopak wyciąga do mnie dłoń.
-Bardzo niezwykłe imię.- Nic na to nie poradzę, że uśmiecham się szerzej bo coraz więcej osób mi o tym mówi.
-Idziesz to tego klubu gdzie ma grać nowy zespół?- Pyta się a Michał ją obejmuje w pasie.
-Tak.- Odpowiadam krótko.
-To chodź z nami, mamy samochód.- Nie jestem zbyt do tego przekonana. Ale po chwili dziewczyna zapewnia mnie, że jej chłopak ma prawo jazdy bo jest już pełnoletni. W końcu się zgadzam i idę z nimi. Droga zajmuje nam dziesięć minut. Gdy dojeżdżamy na miejsce moje oczy szeroko się otwierają. Kolejka jest ogromna a nad drzwiami wisi wielki podświetlany napis na niebiesko z nazwą klubu.
-Chodź, znam tego gościa, wpuści nas bez kolejki.- Pokiwałam głową i ruszyłam za nimi. Trochę mnie to uszczęśliwiło bo stałabym w tej kolejce z godzinę.
-O nasza stała klientka! I Michał , co tam u ciebie chłopie?- Mężczyzna szeroko się uśmiecha i po chwili jego wzrok wędruje w moją stronę.
-Cześć stary, to nasza nowa znajoma Reila.- Facet wita się ze mną i po chwili wpuszcza nas do środka. Ludzie jest naprawdę dużo, ale budynek jest wielki więc jakoś udaje mi się przecisnąć do jednego ze stolików.
-Co wam zamówić?- Domyślam się, że nie będzie to sok pomarańczowy.
-Ja po proszę mojego ulubionego drinka a ty?- Dziewczyna kieruje pytanie w moją stronę.
-Wodę z cytryną.- Lekko chichoczą.
-Nie martw się, możesz tu śmiało pić.- Uśmiecha się szeroko.
-Ja nie piję alkoholu.- Nie zamierzam opowiadać dlaczego więc szybko dodaję, że muszę iść do toalety. Sabina mi wyjaśniła gdzie ona jest. Domyślam się, że mogę spotkać jakiejś obściskujące się pary, ale postanawiam to zignorować. Gdy docieram na prawie pusty korytarz słyszę czyjś głos.
-Hej lala! Może się zabawimy?!- Gdy się obracam widzę obleśnego kolesia z długimi czarnymi włosami w skórzanej kurtce i spodniach a na nogach ma glany.
-Spadaj koleś!- Odkrzykuję.
-O lubię takie zadziorne...- Mruczy tak obleśnie, że robi mi się nie dobrze. Wchodzę do toalety i zamykam drzwi na klucz. Jednak mężczyzna nie zamierza odpuścić i zaczyna walić w drzwi. Zaczęłam się bać i skuliłam się próbując uspokoić nerwy.
-Chodź tu suko!
  • awatar SASZANATORS TO JA!: O boże!!!!! A to cham! Ja bym go nazwała pierdolniętym ! Super blog :)
  • awatar MIK☆: Bardzo fajne! Ciekawie się skończyło o by ten gość jej nie dopadł.
  • awatar Susan♥: Super! Fajny rozdział :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-Reila! Skarbie spakowałaś już wszystko.- Woła babcia z pokoju obok. Biorę walizkę i idę by się z nią pożegnać.
- Tak, myślę, że niczego nie zapomniałam.- Uśmiecham się i przytulam Roze. Z jej oczu wypływają łzy, wiem, że jeszcze nie wyjechałam ale już za nią tęsknię. Tak bardzo żałuję, że nie może ze mną pojechać i zobaczyć gdzie teraz będę mieszkać i się uczyć. Pierwszy rok studiów rozpocznie się za dwa tygodnie, ale ja już jadę by się oswoić z nowym miejscem i ludźmi. Wiem, że babcia da sobie radę, jest silną i uczciwą kobietą. Nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Ostatni raz przytulam Rozalię i wychodzę z domu, kieruję się na przystanek który ma mnie zawieźć na stację bym potem wsiadła do pociągu. W końcu dostałam się na wymarzone studia i jestem z siebie bardzo dumna. Teraz również muszę się skupić na nauce, jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli wraz z babcią przeprowadzimy się do Seattle bym mogła zostać pisarką. Właściwie to każda praca związana z książkami i pisaniem ich będzie idealna. Gdy wreszcie docieram na stację od razu biegnę do pociągu i w ostatniej chwili udaje mi się wsiąść do niego. Za dwie godziny dotrę na miejsce. Zakładam słuchawki na uszy i wsłuchuję się w moją ulubioną piosenkę Green Day - American Idiot.

-------------------Piosenka--------------

__________________________________________________

Poprawiam moją niebieską sukienkę która ma szerokie ramiączka i fragment dekoltu zrobione z koronki. Jest elegancka, ale z lekkim pazurem. Na nogach mam czarne tomsy. Mój makijaż jest bardzo delikatny, składa się z maskary, błyszczyku i pudru który dodaje koloru mojej skórze. Droga bardzo szybko mi mija i po chwili już jestem na miejscu. Trochę się stresuję, ale jestem bardzo podekscytowana. Liczę, że moja współlokatorka jest miła i też lubi czytać a przynajmniej żeby należała do spokojniejszych osób. Wiem, że dla niektórych to czas na pierwszą miłość, imprezy itd. ale dla mnie to czas na dążenie do spełnienia marzenia. Wchodzę do pokoju i widzę kremowe ściany oraz dwa łóżka, małe szafki obok nich oraz szafę. Na szczęście jest osobna łazienka bo słyszałam, że nie raz są dla wszystkich studentów. Otwieram moją walizkę i układam rzeczy, nie chcę mieć bałaganu więc wszystko segreguję. Książki wkładam do szafki obok a moje ulubione lektury zostawiam w walizce którą wsuwam pod łóżko. Biorę telefon i dzwonię do babci.
-Cześć babciu! Już jestem na miejscu.- Mówię z wielkim entuzjazmem i uśmiecham się szeroko, dobrze wiem, że Roza też się cieszy.
- To wspaniale. I jak tam jest? Masz faja współlokatorkę?- Wypytuje a ja zastanawiam się na które pytanie najpierw odpowiedzieć.
- To miejsce wygląda całkiem ładnie a dziewczyny jeszcze nie widziałam, jeszcze nie przyjechała.- Rozmawiamy jeszcze chwilkę. Żegnamy się a potem odkładam komórkę na szafkę i idę wziąć prysznic. Biorę leginsy i o wiele za dużą, czarną koszulka w której bardzo lubię chodzić. Ciepła woda ożywia moje ciało i relaksuje mnie. Włosy wiążę w kucyk i idę do pokoju. Włączam muzykę na moim telefonie i wybieram jedną z książek. Po chwili ogarnia mnie zmęczenie i usypiam. Budzę się na dźwięk pukania do drzwi, wstaję i idę by je otworzyć.
-Przepraszam, że o tej porze ale drzwi mi się zatrzasnęły i nie wiem co mam robić, ja mam tam wszystkie rzeczy...- Dziewczyna jest zestresowana i zdenerwowana.
-Spokojnie jeżeli nam się nie uda ich otworzyć pójdziemy po kogoś kto nam pomoże.- Uspokajam ją. Ubieram moje tomsy i idę za nią. Razem szarpiemy drzwi i dopiero za czwartym podejściem udaje się je otworzyć. Jednak i tak stwierdzamy, że musimy iść załatwić tą sprawę bo drzwi mogą się zaciąć kiedy dziewczyna będzie w środku.
-Bardzo ci dziękuję, tak w ogóle to Sabina jestem.- Uśmiecha się szeroko, stwierdzam, ze ma bardzo ładne oczy i cerę.
-Ja jestem Reila. - Odwzajemniam jej uśmiech.
-Niezwykłe imię...- Jeszcze chwilkę rozmawiamy a potem się rozstajemy. Fajnie jest poznać kogoś nowego i tak miłego oby moja współlokatorka taka była. Wracam do pokoju i stwierdzam, że jest już dwudziesta druga. Odkładam książkę do walizki i idę do łazienki. Gdy wracam do pokoju robi mi się bardzo ciepło więc postanawiam skorzystać z okazji, że jestem sama i ściągam leginsy. Od razu robi mi się chłodniej, kładę się na łóżku i włączam spokojną melodię fortepianu która zawsze mnie usypia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witam was, możecie do mnie mówić Reila tak jak reszta moim znajomych Mam 14 lat, druga gimnazjum, kocham muzykę, zwierzęta jestem osobą która lubi jeździć na rowerze w samotności, ale czasami też lubię spotkać się z znajomymi. To na razie kilka informacji o mnie

Zacznę od tego, że blog założyłem jakiś tydzień temu, miałam pisać tu piosenki (co mi kompletnie nie wychodzi), ale z tego zrezygnowałam. Postanowiłam, ze napiszę tu opowiadanie Nie oczekuję dużo odwiedzin czy komentarzy wystarczy mi, że ktoś będzie je czytał, było by fajnie

No więc zacznę od przedstawienia wam postaci
Główną bohaterką będzie dziewczyna o imieniu takim jak moja ksywka (bo jak już mówiłam kocham to imię) Reila- dziewczyna idzie na pierwszy rok studiów, ma 16 lat, jest wychowywana wyłącznie przez swoją babcię, jej ojciec nie ma z nią kontaktu, ale przysyła jej pieniądze na życie.



Babcia Reili Rozalia, ale dziewczyna mówi na nią Roza. Kobieta bardzo dba o swój wygląd, jest miłą osobą, ale bywa bardzo surowa. Jej prawa noga często ją boli i nie może zbyt dużo chodzić więc Reila musi się nią opiekować. Mają niewielki dom, w kolorze białym z duży ogródkiem.




Jej ojciec ma na imię Oliver. Ma 42 lata i pracuje jako adwokat. Jest bardzo bogaty ma piękną żonę Kamilę która ma 35 lat. Mają syna Liama który ma 8 lat. Mieszkają w wielkim domu z ogrodem i szklarnią.
Oliver



Kamila




Liam




Na dziś tyle informacji, cechy charakteru, umiejętności itd. poznacie w trakcie czytania dziś wieczorem, albo jutro rano pierwszy rozdział
  • awatar MIK☆: Na pewno jeszcze tu wpadnę :) fajnie do brane postacie. Reila to niezwykłe imię :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›